O domowych kaszkach dla dzieci

O domowych kaszkach dla dzieci

Co dajesz do picia swojemu dziecku? A co do jedzenia? A wiesz, że te zwykłe codziennie karmienie może przynosić Bogu chwałę? Pewnie zastanawiasz się jak to możliwe. W Biblii, w Liście do Koryntian czytamy „Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie”. Niby proste słowa a jednak trochę skomplikowane…
Spokojnie. Biblia sama się wyjaśnia. W tym samym liście kilka rozdziałów wcześniej czytamy  „Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest świętą, a wy nią jesteście.” O tak, nasze dzieci to małe świątynie. Duch Boży może w nich mieszkać. Nie wyobrażamy sobie przyjść do kościoła i zobaczyć tam papierków, rozlanego soku czy brzydkiego zapachu, prawda? A ciała możemy zaśmiecać niezdrowymi dla naszego ciała produktami?  No właśnie…  Bo ciała nasze i naszych dzieci to takie małe kościoły przecież :). Musimy o nie dbać, aby mieszkał w nich Duch Święty. A jak w kimś mieszka duch to człowiek jakiś taki spokojniejszy, radośniejszy i grzeczniejszy :).

Z powodu tych Biblijnych słów jak i wielu naukowych badań zwracamy uwagę na to co jemy. Z tego własnie powodu (chyba) zawsze czytamy skład produktów, które trafiają do naszego koszyka w markecie. (Nie, nie jesteśmy żywieniowymi „wariatami” a przynajmniej znamy większych od nas ;). ) I gdy pewnego dnia przyszło do rozszerzania diety naszego pierwszego syna byliśmy strasznie zdziwieni składem typowej/każdej kaszki dla dzieci. Składniki co do których mamy wątpliwości to:
– Mleko modyfikowane – kaszkę można zrobić na wodzie! Nie trzeba dodawać czegokolwiek z proszku. Ba, można dodać mamowego mleka.
– Cukier – po co? Z tego co mi wiadomo to uzależnia a badania wskazują, że brak cukru (soli też) do 3 roku życia pomaga  wykształtować „zdrowsze” poczucie smaku. Moi synowie ku zdziwieniu obu babć piją lub zjadają grapefruity bez grama dosładzania. To mit, że dziecko zje tylko słodkie! Sam się przekonaj!
– Zawartość owoców – czasem owoców jest mniej niż 0,30%. Czasem za owoce pracuje aromat i barwnik.
– Maltodekstryna – uogólniając to takie „coś”, żeby kaszka lepiej wyglądała. Poza szybkim i długim pozostaniem cukru w naszym organizmie teoretycznie nie szkodzi a praktycznie podobno nikt tego jeszcze nie zbadał. Podsumowując coś chemicznego dla niemowlaka.
– i w zależności od kaszki syropy glukozowe, różnego rodzaju słodziki, sztuczne witaminy, barwniki oraz sztuczne aromaty – których nie będę opisywać bo w sieci o tym jest mnóstwo informacji.

Można sięgnąć po super, eko, bio, natural produkty i zapłacić za nie majątek, ale po co? To już wolę różnice w cenie wydać na wrzucanie dwuzłotówek do ruchomych samochodzików w galeriach! 😉 Rozwiązaniem jest domowa kaszka, tadam!

Przepis:
1 szklankę ryżu brązowego oraz 1 szklankę ryży białego mielimy w młynku (może być do kawy) tak, aby powstała nam mąką. Mieszamy zmielony ryż ze sobą. Do rondelka nalewamy wodę (ilość jest zależna od gęstości jaką chcemy uzyskać) i wsypujemy około 2 lub 3 łyżki naszego zmielonego ryżu czyli kaszki. Cały czas mieszamy. Po około 4 minutach od zagotowania się wody kaszka jest gotowa. Można dodać mamowe mleko lub świeżo zmiksowany mus z dowolnych owoców.  Smacznego dla Maluszków :).
Kaszka nie będzie robić się dłużej niż reklamowane w TVN cudo.  Zagotowanie wody, odczekanie aż ostygnie, wlanie do gotowej kaszki i wymieszanie zajmie tyle czasu co nasza domowa, zdrowa kaszka. Podałam wam przepis z ryżem pól białym na pół brązowym bo taka jest najlepsza przy pierwszych pokarmach. Gdy podamy taką kaszkę razem z ludzkim mlekiem będzie to idealne pierwsze danie naszego dziecka (nie musi to być jabłko, albo marchewka). Z czasem zwiększajmy ilość brązowego ryżu. Zasada miksowania w młynku kaszy i robienia z niej kaszki dla niemowląt tyczy się większości kasz. Gdy stosujecie BLW lub wasz maluch zaczyna jeść grudkowate przeciery możecie śmiało zacząć podawać zwyczajnie ugotowane kasze. Jednak plusem domowych kaszek jest szybkość ich ugotowania w porównaniu ze zwykłą kaszą. Z czasem, aby moim chłopakom się nie nudziło miksowałam inne kasze np. kukurydzianą. Nuda nie dotyczyła też dodatków bo nie zawsze były to owoce. Czasem do kaszki dodawaliśmy kokos a czasem świeże zielone ogórki, innym razem przecier pomidorowy. Ogólnie było ciekawie. Do dziś zdarza się nawet naszemu 3 latkowi ubłagać o swoją porcję kaszki na kolację mimo, że z rana zjada identyczną co tata porcję płatków owsianych czy innej kaszy lub ryżu :).
Domowe kaszki można podać dziecku w butelce (choć nie rozumiem tej idei – po co się cofać w rozwoju jak dziecko potrafi jeść łyżeczką?) oraz na talerzu.

Na koniec jeszcze jedna podpowiedź.Czasem są w życiu rodzica chwile gdy 4 minuty mieszania kaszki wydają się stratą czasu. Czasem też nie mamy garnka i gorącej wody a tylko dystrybutor z wodą lub wodę z butelki. W takich chwilach korzystaliśmy z kaszki Nestle kleik ryżowy lub kleik kukurydziany, która w swoim składzie prócz ryżu/kukurydzy zawierała tylko witaminę B.

Życzymy zdobycia tytułu MasterChefa dziecięcych kleików, oraz przyniesienia Bogu chwały, która bardzo mu się należy przez nasze codzienne rutynowe obowiązki :).


Na zdjęciu Hugo, 7 miesięcy. Wcina brokuła – również świetny dodatek do kaszki :).

Zobacz także

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *