Włącz ciszę

Wracam do domu. Koniec pracy. Jeszcze nie wiem co mnie po drodze spotka. Gdy zorientowałem się, że mój autobus jednak nie przyjedzie, a następny z tego przystanku w wakacje nie kursuje, było już za późno by zdążyć na inny autobus z innego przystanku.

Ostatecznie wracałem do domu ponad 2 razy dłużej niż zwykle. Po drodze niezliczone ilości hejtu, głośnej muzyki, samochodów i wszystkiego co tylko może hałasować.

Najbardziej zapamiętałem młodych, którzy po wyjściu z busa nie omieszkali całej okolicy pochwalić się jakiej to muzy słuchają. Rytm niósł się ze 50 m dalej. Miło z ich strony, że nie słuchali bezczelnie w autobusie. Czasem i na takich trafiam.

Hałas. Wszędzie go pełno. Po całym dniu pracy w biurze mam go już dość. A biuro i tak mamy dość ciche. Niestety to też ma wpływ na to, że jestem bardziej zmęczony niż powinienem być, co niestety zbyt często odbija się na mojej rodzinie. Nie jestem wtedy zbyt uprzejmy. Gdy przychodzę do domu i słyszę rozbrykane dzieci to już na wstępie mam dość. Bo już miałem swoją dawkę hałasu i nie chcę więcej.

Znam ludzi, którzy jak wstaną to niemal pierwsze co robią to włączają radio. Potrafi tak naparzać cały dzień. Niektórzy słuchają muzyki na słuchawkach przy każdej okazji, jak na ironię chcąc się odciąć od hałasu (sic!). Inni pół dnia prawie na cały regulator puszczają TV. Inni tylko czasem puszczą sobie głośniej muzykę, ale jak tego nie zrobią raz na tydzień to już im nieswojo. Przykładów można mnożyć. A gdyby tak inaczej?

Rozejrzyj się. Posłuchaj. Czy słyszysz rano albo wieczorem śpiew ptaków? Może Twoje pudło czymkolwiek by nie było skutecznie je zagłusza? Czy czujesz się dobrze w ciszy? Wyłącz radio. Posłuchaj ciszy. Czy słyszysz jej delikatne dźwięki? A może Twój krzyk na dziecko, sąsiada, żonę czy kogokolwiek innego tnie ciszę niczym ostry nóż?

Czasem właśnie tak odbieram hałas. Jak gdyby ktoś złośliwie chciał coś uszkodzić, zepsuć, zagłuszyć…

Właśnie… Zastanawiałem się kiedyś po co tyle hałasu generuje współczesny świat. Jeszcze 100 lat temu było go dużo mniej! Jesteśmy przeładowani bodźcami i ludzki mózg ma ich tak dużo, że zaczął wycinać informacje. Dlatego często czegoś nie słyszymy, nie dotarło coś do nas. Bo jak z każdej strony naparza to trzeba było zastosować ochronne wyjście awaryjne. Inaczej chyba by nas rozerwało.

Mam tylko jedno logiczne wytłumaczenie. Sprawca wszelkiego zła, zwany diabłem i szatanem za tym stoi. Dlaczego? Powód jest dosyć prosty. Hałas skutecznie uniemożliwia spotkanie się z Bogiem. Spróbuj modlić się przy głośnej muzyce. Spróbuj czytać Biblię (w zasadzie czytać nawet zwykłą książkę) gdy telewizor huczy w drugim pokoju.

Dosyć często lubię myśleć o tym jak zostaliśmy zaprojektowani. To pozwala spojrzeć na samego siebie i świat w jakim się znajduję z lepszej perspektywy. Jak znasz urządzenie i używasz go zgodnie z instrukcją to będzie Ci długo służyć. Co do hałasu i człowieka to nie jest żadną tajemnicą, że współcześnie nauka też potwierdza, że nadmiar hałasu rujnuje zdrowie. Człowiek chodzi nerwowy i często nawet nie wie czemu.

Dlatego zrób to co możesz. Wyłącz sprzęty. Więcej czasu spędzaj w lesie. Słuchaj ptaków, one fantastycznie wyciszają. Wyjedź w góry kiedy tylko możesz. Tam przestrzeń, subtelna cisza i piękne widoki uzdrowią Twoją duszę. A najważniejsze to przychodź codziennie rano i wieczorem do swojego Stwórcy. W ciszy mówiąc mu o wszystkim co Cię gnębi i powierzając mu swoje troski znajdziesz prawdziwe ukojenie dla Twojej duszy.

To działa. Sprawdziłem. Działa też zwykła uprzejmość. Gdy dzieci dadzą mi na chwilę spokój po pracy, to sprawia, że mam więcej siły. A więc do dzieła, włącz ciszę!

0 0 głosy
Ocena wpisu
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze