Czytamy całą Biblię (może w rok)

Ach, ileż to razy miałam szumne postanowienia przeczytania Biblii w rok! Jeśli mam być szczera to odpuściłam! Głównie z powodu chęci wgryzienia się dogłębnie w Słowo Boże, tzw studiowania go. Lubię czytać Biblię tematycznie (np. zbadanie zagadnienia cudów Jezusa), według słów kluczowych (np. o lęku i strachu) lub w kontekście całej księgi od początku do końca (np. Nehemiasza w temacie odbudowy domu – będzie o tym kurs dla rodziców!). Lubię też rozgryzać dany wiersz metodą POZMieniaj swoje życie, którą kiedyś opisywałam na blogu. Są jednak takie momenty w naszym życiu, że dogłębne poznawanie Biblii jest poza naszymi zdolnościami. Dzieje się tak z powodu przemęczenia, zniechęcenia lub nie znajomości jeszcze Pisma Świętego, czyli gdy rozpoczynamy przygodę w swoim życiu z czytaniem Słowa. W takich chwilach nie ma co na siłę działać. Trzeba po prostu czytać, czytać i jeszcze raz czytać. To „zwykłe” czytanie i tak często doprowadzi nas do zaskakujących wniosków!

Gdy urodził się Benio z założenia nie wgłębiałam się w proroctwa z księgi Objawienia (Apokalipsy). Wiedziałam, że nieprzespane noce plus dwójka starszych dzieci w edukacji domowej nie wróżą nocy na kolanach i godzin na sofie z Biblią przy herbatce. Wykorzystywałam zatem moment usypiania Benia i jego snu. Benio nie jest amatorem długich drzemek. 25 minut i po wszystkim. Siadałam więc na naszym łóżku przy koszu, w którym sypiał Benio. Gdy smoczek wypadał lub trzeba było malucha pogłaskać, pobujać – byłam blisko. Jednocześnie zerkałam na kolejne linijki. Czytałam księgi historyczne (Samuela, Królewskie). Gdy zapadał w sen, mogłam kontynuować, zakończyć wszystko modlitwą i znów karmić :). Nie czytałam nigdy karmiąc, bo czas karmienia to nie czas ciszy naszych starszaków, ale i taką opcję polecam :).

Często mówimy, że nie mamy czasu na Słowo Boże, na modlitwę. Nie mamy czasu iść do kościoła oraz zapisać się do grupy modlitewnej. To nie jest jednak prawdą. Mamy wszyscy darowane tyle samo czasu, jednak od nas zależy czym go wypełnimy. Nie chodzi mi o to, by czytać Biblię, gdy w tle nastolatek opłakuje rozstanie z trzecią już miłością swojego życia lub jak niemowlę krzyczy w niebogłosy. Nie mówię, by czytać Pismo Święte, gdy cała rodzina siedzi przy stole głodna czekając na coś ciepłego lub gdy starszaki potrzebują pomocy w pracy domowej. Chodzi mi raczej o zbadanie naszych priorytetów, motywacji i mechanizmów.

Czy, gdy jest ten mały moment, że w domu nic się nie dzieje a ja nie mam już sił co robię? Siadam i biorę do ręki telefon? Niezależnie czy przeglądasz Facebooka czy też dzwonisz do przyjaciółki ponarzekać w tym małym jednym momencie wybierasz swój priorytet. Jeśli ważniejsze dla Ciebie jest dowiedzenie się co dzieje się na świecie i co tam przyjaciółka ma do zakomunikowania to naprawdę nie będziesz miał czasu na Boże Słowo w ciągu dnia. Jeśli zakładasz, że siąść do Biblii możesz tylko jak wszystko w domu jest posprzątane, Ty jesteś ubrana/ubrany i wypachniony a dzieci cicho się bawią to jesteś w błędzie. Nigdy tak nie będzie. Nie będzie w naszym życiu sytuacji, gdy nie ma nic do zrobienia. Jesteśmy przecież rodzicami XXI wieku! Jednak tak jak wybieramy drzemkę, dokument na Netflixie, szybkie spojrzenie na Insta, tak możemy wybrać chwilę z Bożym Słowem. Musimy nauczyć się, że słowa tam ukryte są naprawdę żywe i mające moc nas zresetować nie tylko duchowo, ale i fizycznie! Ja wiem, wiem, że oglądając coś w TV wchodzimy na fale alfa (praca mózgu) i tak błogo nam się robi a czytając działają fale beta, które nie przypominają odpoczynku. Jednak to Słowo jest żywe i może pozytywnie odmienić nas na następną część dnia.

Wracając do zagadnienia przeczytania Biblii w rok. Myślę, że to bardzo fajna idea, gdy nie możemy lub jeszcze nie umiemy wgryzać się głęboko w Boże słowo. Chciałabym polecić Wam plan czytania Biblii oparty na czytaniu Biblii od początku, od końca i od środka jednocześnie! To zaskakujący plan w którym możemy dostrzec jak Stary Testament łączy się z Nowym Testamentem przenikając się nawzajem!

Udostępniam Wam link do pobrania dokumentu w którym możecie ustawić sobie dowolną datę rozpoczęcia czytania Bożego Słowa. Mam jednak małą radę dla niepracujących mam, zajmujących się domem na pełen etat. Jeśli wiesz, że istnieją w Twoim życiu dni, w których nie masz czasu na prysznic i raczej musisz korzystać z duchowych powerbanków nie wpisuj daty początkowej (kasując datę początkową w pierwszej kolumnie) . Po prostu zaznaczaj dni w których udało Ci się przeczytać wyznaczone fragmenty. Gdy zobaczysz na planie, że jesteś pięć dni do tyłu będzie to raczej zniechęcające niż zachęcające do dalszego czytania. Dlatego bez spiny i powolutku do przodu!

Tu możesz pobrać plan czytania Biblii.


Plan czytania został przygotowany przez Michała z bloga Jak działać skutecznie? Czyli o mądrym i skutecznym działaniu w życiu osobistym i zawodowym. Na blogu możecie pobrać również inne wersje czytania Bożego Słowa i kilka słów dlaczego warto.

Mała uwaga dla protestantów. Plan zawiera również tzw. apokryfy. Można je w czytaniu pominąć lub skasować jeszcze przed wydrukiem planu czytania a także można je przeczytać, by poszerzyć swoją wiedzę.

A teraz, zmykajcie do lektury jeśli jeszcze tego dziś nie zrobiliście! Bo jutro zaczyna się dzisiaj!

Podobne wpisy

  • Mając nadzieję…

    Łukasza od dłuższego czasu męczyła myśl, że powinniśmy komuś pomóc. Nasze ostatnie trzy lata kręciły się wokół przyjmowania pomocy od innych. Niezależnie czy była to modlitwa, czas, czy dodatkowe zero na naszym koncie – wszystko tak bardzo cieszyło. My natomiast za każdą z tych rzeczy byliśmy ogromnie wdzięczni i przekładaliśmy to na czas i pracę z naszym małym Beniem. Myślałam, że po śmierci i po walce o zdrowie, którą przegraliśmy, nie będziemy potrzebować pomocy. Szybko przekonałam się,…

  • |

    (Nie)zwykła historia cz 5.

    W 2007 roku miało miejsce również największe wydarzenie w naszym wiejskim życiu. Moi rodzice kupili dom 12 km od nas i przeprowadzili się z Kołobrzegu. Mama od dawna nosiła się z zamiarem przeprowadzki na wieś. Podobnie jak my, też była zmęczona miejskim zgiełkiem i sezonami letnimi w Kołobrzegu. Spodobały jej się okolice Chruślanek i marzyła sobie o małym domku, gdzieś na lubelskiej wsi. Ponieważ mieszkanie, w którym mieszkali było kwaterunkowe,…

  • |

    Skąd matki biorą swe siły?

    Na pewno odpowiedzią na to pytanie nie będzie podanie adresu sklepu internetowego. Nie podam wam też w którym z dziecięcych sklepów w najbliższej galerii możecie ją nabyć. Nie ma ich też w Empiku na kartach upominkowych, ani w tabletkach w aptece. Więc gdzie one są? Skąd biorą się te siły i czemu tak często ich brak? Wielu z moich znajomych pyta mnie jak ja „to” robię? Tyle razy już słyszałam to pytanie.  Tak wielu ludziom nie mieści się w głowie skąd ja mam…

  • ||

    Rodzina na miarę Facebook’a

    Dorota  ma dość siebie, dość swoich dzieci. Jest zniechęcona i rozdrażniona! Mimo tego wrzuca dziś zdjęcie na FB z uśmiechniętym bobasem. Tylko wykadruje je tak, żeby nie było widać podartej bluzki i bałaganu. Nie mogę być gorsza niż Kaśka – myśli. Kaśka wrzuciła dziś zdjęcie z zajęć  Angielskiego dla bobasów. Tak naprawdę to wcale nie miała ochoty dziś wychodzić z domu. Wyszła tylko dla tego, żeby Baśka nie miała jej do zarzucenia, że opuszcza już…

  • ||

    Historia narodzin małego Mateuszka

    Sobota Tej soboty poszliśmy na nabożeństwo do kościoła. Tyle pamiętam z tego dnia. Reszta to zupełna pustka do momentu telefonu pewnego natrętnego znajomego, który chciał, żeby mąż go gdzieś zawiózł samochodem. Łukasz jak to Łukasz ze stoickim spokojem odpowiedział, że nie, bo w każdej chwili mogę urodzić. Rozłączył się i… zaczęły się skurcze! Zadzwoniliśmy do położnej. Kazała jeszcze czekać, postarać się usnąć. Umówiliśmy się na telefon za kilka godzin. Skurcze nie przeszły, powiedziała,…

  • |

    (Nie)zwykła historia cz.2

    Wsiadłem w pociąg do Lublina i zacząłem szukać domu odpowiedniego dla nas. Zależało nam na tym, aby miejsce było spokojne, możliwie blisko lasu i żeby droga dojazdowa była dobra. Dom miał być do remontu, ale takiego, z którym ja mógłbym sobie poradzić. Nie miałem żadnego doświadczenia w budownictwie, ale miałem nadzieję, że takie rzeczy jak malowanie, czy położenie płytek dam radę zrobić. Wiedziałem, że jeśli będzie potrzebna naprawa dachu, czy wymiana okien, to po pierwsze…