Łukasza od dłuższego czasu męczyła myśl, że powinniśmy komuś pomóc. Nasze ostatnie trzy lata kręciły się wokół przyjmowania pomocy od innych. Niezależnie czy była to modlitwa, czas, czy dodatkowe zero na naszym koncie – wszystko tak bardzo cieszyło. My natomiast za każdą z tych rzeczy byliśmy ogromnie wdzięczni i przekładaliśmy to na czas i pracę z naszym małym Beniem. Myślałam, że po śmierci i po walce o zdrowie, którą przegraliśmy, nie będziemy potrzebować pomocy. Szybko przekonałam się, że jest inaczej. Stracenie niemal wszystkiego razem z pożarem naszej przyczepy było nie tylko szokujące, ale i druzgoczące nasz budżet. Do przyczepy przeprowadziliśmy się wraz z nadchodzącym latem, by choć przez kilka miesięcy odpocząć. Nasz dom na kółkach zamiast dać nam odpoczynek kolejny raz nauczył nas przyjmowania pomocy. Bóg dba o nas jak najlepiej. Gdy zostaliśmy bez dachu nad głową w zaledwie kilka chwil staliśmy się gospodarzami miejsca u podnóża Tatr. Znów mieliśmy to, czego potrzebowało nasze serce. Mimo wszystko lista potrzeb wydawała się nie kończyć. Od bielizny, przez ręczniki i sztućce, kończąc na meblach. Choć z pomocą przyjaciół i najbliższych szybko wyszliśmy na prostą, to jednak dalej nasze ubrania trzymamy w słynnych torbach z IKEA a wszelkie zakupy przekładamy i omawiamy kilkukrotnie. Mimo tego wszystkiego Łukasza nie opuszczała myśl „pomóżmy komuś”.

Załatwiając kilka obowiązków i szukając kontaktu do jednej z osób na Instagramie pojawił się przed moimi oczami post konta „Mamy Nadzieje”. To mama trzech niepełnosprawnych dziewczynek. Każda z nich ma inną historię, trudną historię. Można wiele pisać, ale nie trzeba. Wszystko zostało już napisane. Napisane w książce, cudownym e-booku, który… daje nadzieje, ale też brutalnie uświadamia o tym, w jakim świecie żyjemy. To historia, która doprowadza do wybuchów śmiechu, ale też nieopanowanych łez. Książkę pobrałam tuż przed rozpoczęciem gotowania późnego obiadu. Czytać zaczęłam oparta o kuchenny blat, lewą ręką mieszając od czasu do czasu w garnku z makaronem. Od stołu wstałam nie odkładając naczyń do zlewu. Do wieczornej toalety zachęcał chłopców Łukasz. Ja leżałam i czytałam. Skończyłam tego samego dnia, tuż przed pójściem spać.

Zdaję sobie sprawę, że na każdego czytelnika ta historia zadziała zupełnie inaczej. Na mnie, jako mamy Benia trochę wstrząsająco, trochę terapeutycznie, trochę nostalgicznie. Dla Ciebie na pewno inaczej, jednak w duchu pomocy i budowania nadziei na… Choć odrobinę lepsze życie, na odrobine więcej dogodności… Na nowy dom.

Książkę kupiłam jeszcze zanim przerzuciłam się z worków IKEA na szafę. Książkę kupiłam jeszcze zanim spłaciłam raty nowej pralki. Kupiłam za symboliczną kwotę jednak nie tą najmniejszą. Postanowiłam pomóc, bo ja swój dom już mam. Dwa dni później otrzymałam telefon. Ktoś postanowił nam pomóc. Mówi się, że dobro wraca. Nie zgadzam się, ono po prostu krąży. Czy wróci do Ciebie zależy tylko od Twojego gestu pomocy, nawet jeśli nie masz za co, nawet jeśli masz wrażenie, że nie masz jak.

O nowym domu marzyłam wiele razy w swoim życiu. Najbardziej jednak wtedy, gdy musiałam wnosić Benia na trzecie piętro naszego mieszkania w kamienicy. Co by było, gdyby moje decyzje nie były podyktowane jednym a trójką dzieci z niepełnosprawnością? Nowy dom, który dla jednych jest luksusem dla innych koniecznością. Moje marzenia o domu dla Benia zostały skutecznie przez Boga zatrzymane. Nowy dom dostaliśmy jednak w czasie i miejscu, który był najlepszy. Teraz wiem dlaczego.

Jest jednak jedna rodzina, która czeka na nowy dom już teraz. Nie mogą już czekać. Dziś możesz kupić książkę. Książkę, która zmienia nasze postrzeganie życia. Książkę, która pozwala zatrzymać się i dziękować. Książkę, która uczy nie poddawać się, choć jest bardzo trudno. Książkę, która buduje nadzieję na nowy dom.

Gzie kupić książkę? Wystarczy wpłacić – tym razem nie symboliczną cegiełkę a na dosłowną cegłę, może kilkanaście cegieł a może całą ścianę! Link do książki otrzymamy w wiadomości zwrotnej naszej poczty elektronicznej.

5 1 głos
Ocena wpisu
Subscribe
Powiadom o

1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Magdalena
2 miesięcy temu

Chwała Panu