Gdy myślisz o aborcji

Zdaje sobie sprawę, że bloga czytają ludzie, którzy mają już dzieci. Jednak skoro mam takie miejsce w sieci, gdzie mogę powiedzieć kilka słów do tych, którzy mają człowieka w brzuchu a go nie chcą to czemu, by tego nie zrobić. To nie będzie atak, to będzie zachęta to egoizmu. 

Nie sprawdzałam statystyk, ale myślę, że większość dzieci XXI wieku to dzieci z wpadki. Pragniemy samorelizacji, rozwoju a dzieci na pozór wydają się przeszkodą. Nie brakuje nawet wśród chrześcijan wypowiedzi, że dzieci są nie potrzebne, zbędne w ich małżeństwach. Przyznam się, że i u mnie pojawienie się dwóch kresek  wywołało mieszane uczucia. Dziś jednak nie żałuję pojawienia się moich dwóch małych gigantów :).

Po pierwsze „Oto dzieci są darem Pana, podarunkiem jest owoc łona” (Ps. 127). Czy widziałeś kiedyś jakiś dar, który przyniósł by korzyść bez wysiłku? Kiedy dostajemy psa daje nam radość, ale musimy go wyprowadzać na spacer. Kiedy dostajesz książkę możesz czerpać z niej satysfakcje, ale żeby tak się stało musisz ją przeczytać. Kiedy umiesz śpiewać, ale nie ćwiczysz Twój głos nie wzmocni się i nie stanie się w rezultacie darem.  Nawet karta podarunkowa do SPA wiąże się z wstaniem z łózka i dojechaniem na miejsce a nawet zabraniem niezbędnych rzeczy do torby. Tak samo jest z dziećmi. Są Bożym darem, ale by osiągnąć satysfakcje z wręczonego Ci daru potrzebujesz wysiłku w postaci wychowania i opieki nad dziećmi. Nie możesz mieć też do Boga pretensji o niechciany prezent bo sama wiesz kiedy i z kim zadbałaś o pojawienie się tego daru.

Po drugie pomyśl egoistycznie o sobie, o tym co dzieci mogą Ci dać i dlaczego nie warto pozbywać się ich ze swojego życia. Na początek piosenka z przymróżeniem oka.

Może teologicznie nie zgadzam się z brakiem nieba dla osób, które popełniły ten błąd, ale to na inny wpis. Jednak „daj siebie unieść” to moje ulubione słowa z tej piosenki. Są takie prawdziwe! Nie miała bym w życiu tylu wzruszających chwil, powodów do wzruszeń (nawet do łez). Nie nauczyła bym się robić pierogów (Mati je uwielbia) i nie była bym taka wysportowana (kiedyś zawodowy kolarz stwierdził, że mam super kondycje po tym jak niosłam dziecko w chuście i siaty w ręce spiesząc się na spotkanie)! Nie potrafiła bym robić tylu rzeczy jednocześnie, nie poszła bym na studia, nie schudła bym tyle, nie dowiedziała bym się na czym polegają metody globalnego nauczania, nie uwierzyła bym tak bardzo w swoje możliwości, nie zwiększyła bym sobie swojego progu bólu, nie zwiedziła bym tyle miejsc, nie wypiła bym tylu soków, nie zjadła bym tylu lodów. Nie wiedziała bym, że mam tyle czasu i wszystko zależy od mojej organizacji, nie poznała bym tylu fajnych ludzi, nie poznała bym tylu zasad mediacji komunikacji, nie wiedziała bym ile mrówek mieszka w mrowisku i ile dzieci ma dzięcioł. Nie poznała bym tak blisko swojego męża i nie czuła bym pełni satysfakcji, której nie da się poczuć bez dzieci. Nie wiedziała bym też jak bardzo kocha mnie Bóg.

Powyższa lista powstaje na szybko jak ten post, w trakcie obiadu i rozmów z rodziną. Gdybym przysiadła pewnie była by bogatsza, usystematyzowana. Nie o to jednak chodzi, bo każdy rodzic ma swoją listę o której nie miał pojęcia przed narodzeniem się dziecka. Daj się unieść, pomyśl egoistycznie co może Ci dać macierzyństwo i ojcostwo. Nie myśl o tym co na wpadkę powie Twoja matka, sąsiadka i szef. Pomyśl o tym kim możesz się stać dzięki temu maluszkowi, który w Tobie mieszka.

Przeczytaj też:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *