Idealny sport dla mamy

Jestem szaloną fanką profesora Johna Scharffenberga! Głównie z powodu tego, że ma 89 lata a wygląda lepiej niż przeciętny Polak! W głowie utkwiła mi jedna z jego zasad. Zdrowo się odżywiasz? To nie ma znaczenia, skoro się nie ruszasz! 

Tak naprawdę człowiek, który ćwiczy i jada hamburgery z frytkami popijając colą będzie w lepszym stanie niż człowiek nielubiący ruchu a kupujący produkty na obiad w ekosklepie. Ja kto działa? To proste! Zostaliśmy stworzeni do ruchu. Już w samym raju Adam i Ewa uprawiali ogród. I to jest najlepszy rodzaj ruchu jaki możemy sobie zafundować. Jednak bądźmy szczerzy, nie każdy  ma swój ogródek (ja nie), więc o uprawianiu marchewki mogę sobie pomarzyć. Dobrym ruchem jest spacer! I ten rodzaj ruchu praktykujemy codziennie z naszym wyzwaniem na Insta #spacermimowszystko. Jednak spacer w tempie moich dzieci to nadal żaden ruch dla mnie.

Wiec skoro „Ziarna Chia jem i kupuje ciemny chleb” jak śpiewają Frele brakuje mi do zdrowia tylko ruchu. Podejść miałam 3. Może do 3 razy sztuka?

Podejście 1 : Zumba

Pamiętam jak dziś ten dzień, kiedy poszłam pierwszy raz na zajęcia. Ubranie na zmianę, buty, ręcznik (może się przyda), dokumenty  i…. jadę! Na miejscu rozglądam się po sali i widzę wchodzące kobiety z butelkami wody. WODA!!! Jak mogłam zapomnieć o wodzie??? Po ćwiczeniach jednak wcale nie chciało mi się pić, nawet nie byłam spocona. „Ech, co to za wysiłek” – pomyślałam, ale poszłam kolejny raz i kolejny. Chyba ciągnięcie podwójnych sanek z dwójką maluchów w środku sprawiło, że mam trochę tego ruchu i jakieś wytrzymałości, ale sanki czy gonienie 4 latka na rowerku biegowym to nie wszystko, myślałam. Ostatni raz na Zumbę poszłam, gdy podczas zajęć usłyszałam tandetną przeróbkę porządnej piosenki na techno – latino. Moje uszy nie mogły znieść tego dłużej. Nigdy więcej tam nie poszłam, choć zapłaciłam z góry za cały miesiąc.

Podejście 2 : Poradzę sobie sama i biegam w parku z rana

Trwało to jakieś dwa tygodnie. Wstawałam rano przed moimi dziećmi i mężem. Ubierałam się i szłam poćwiczyć na własną rękę i pobiegać. Było naprawdę fajnie. Szczególnie jak mijało się innych biegaczy o 6 rano, którzy z entuzjazmem witali się z tobą. Byłam mega pozytywnie nastawiona i dumna z siebie, że wstaje tak wczas z łóżka. Był tylko jeden mały problem. Gdy tylko wracałam do domu i brałam prysznic padałam na twarz i nierzadko zasypiałam. Cały dzień byłam zmęczona i jakaś mało energiczna. Zastanawiałam się dlaczego tak się dzieje. Znajomi na około mówili, że ćwiczenia dodają siły i energii. No chyba nie. Zrezygnowałam.

Podejście 3:  Pilates

Jakiś czas temu w wybranych punktach w moim mieście przez weekend były zniżki 50% na wybrane produkty lub usługi. Żal mi było, że w ten weekend wyjeżdżam z domu i nie mogę się nacieszyć takimi zniżkami. Szperając jednak w sieci znalazłam zniżkę na zajęcia Pilates. Przed wyjazdem  zakupiłam karnet i ruszyłam. Po pierwszych, drugich, trzecich zajęciach nie umiałam na następny dzień się ruszyć. Zakwasy miałam wszędzie! Nie wiedziałam o istnieniu takiej ilości mięśni!!! Teraz jednak już nie walczę z zakwasami. A podczas zajęć naprawdę odpoczywam. Jak to się dzieje? A więc owo bieganie za 2 i 4 latkiem, wnoszenie zakupów na 3 piętro i sprzątanie z jednoczesnym gotowaniem wykańcza i nikt chyba temu nie zaprzeczy. Podczas zajęć Pilates nieważna jest szybkość wykonywania ćwiczeń, ale jej dokładność. Relaksacyjna muzyka i słowa instruktorki: „Odpręż się, wyłącz myślenie. Przecież biegałaś cały dzień” – działają jak balsam dla duszy umęczonej matki.  Ogólnie ćwiczenia polegają w rozciągnięciu i uelastycznienie wszystkich części ciała.

Ostatnio sąsiadka zapytała mnie czemu chodzę na Pilates, a nie na Jogę. Joga nie jest taka męcząca. Moja odpowiedź jest prosta. Po pierwsze ćwiczenia jednak mają być męczące, a po drugie Joga to nie sposób na ćwiczenia. Joga to religia mówi o tym nawet Wikipedia:

„Joga – jeden z sześciu ortodoksyjnych (tzn. uznających autorytet Wed) systemów filozofii indyjskiej, zajmujący się związkami pomiędzy ciałem i umysłem. Poprzez odpowiedni trening ciała (w tym ascezę), dyscyplinę duchową (medytację) i przestrzeganie zasad etycznych joga deklaruje możliwość rozpoznania przez praktykującego natury rzeczywistości. W ujęciu religijnym prowadzić ma to do przezwyciężenia prawa karmana i wyzwolenia z kręgu wcieleń (sansara).”

Sorry, ale ja jestem Chrześcijanką. Nie medytuję tylko się modlę a nie ćwiczę dla kolejnych wcieleń czy bóstw, ale dla swojego zdrowia :).

Jakiś czas temu myślałam, żeby po zakończonym karnecie na Pilates kupić sobie kolejny np. na Fiennes czy aerobic w wodzie, ale na razie się rozgościłam w progach Pilates. Nie mam ochoty na zmiany. Choć pewnie będę chciała jeszcze wypróbować co nieco za jakiś czas :).

Przeczytaj też:

4 comments

    Wiele w tym prawdy. Ruszanie się ma wpływ nie tylko na nasz wygląd, ale też przede wszystkim na zdrowie. I to powinien być najlepszy argument do zmotywowania się.

    Globfoterka | 2 tygodnie ago Odpowiedz

    Mam podobnie, że próbuję wszystkiego, a w końcu i tak najlepiej robią mi długie spacery z psem :D Nie dość, że ruch, świeże powietrze, to i towarzystwo świetne!

    Paulina | 2 tygodnie ago Odpowiedz

    Ja również słyszałam wiele o tym, że ruch jest o wiele ważniejszy niż to, co dokładnie jemy, choć jedzenie też jest ważne ;) Za to jeśli chodzi o jogę, to istnieją dynamiczne style jogi - o wiele bardziej męczące niż pilates (ashtanga/vinyasa), które można traktować jak "zwykły sport" i działają cuda ;) Pozdrawiam!

    Kasia | 2 tygodnie ago Odpowiedz

      Dobrze wiedzieć Kasiu :). Jednak Joga jako religia i system jej powstania i tak skutecznie mnie odstrasza ;).

      Sandra | 2 tygodnie ago Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *