Relacja z konferencji rodzinnej

W ostatni weekend miałam chwilę dla siebie. Nocleg w ośrodku bez dzieci, pyszne wege jedzenie, widok na góry i szum rzeki Wisły. Cisza, spokój i wykłady – tak ważne słowa, którymi muszę się z wami podzielić!

Karen Holford zajmuje się problemami dzieci i rodziny na różnych płaszczyznach. Mogłam usłyszeć kilka jej wykładów osobiście i z niecierpliwością tupię z nogi na nogę myśląc o jej książkach, które aż się proszą o tłumaczenie i wydanie również w Polsce! Pierwsze zachwyty już padły, trzeba teraz działać dalej, byście i wy mogli je przeczytać :).

Tematem konferencji było miejsce rodziny w kościele. Niezwykłe było dla mnie to, że jeden z wykładów pokrywał się z moimi przygotowanymi warsztatami. Nigdy wcześniej nie słyszałam o Karen, nie widziałam jej na oczy a dziś już wiem, że myślimy tak samo! To było niezwykłe uczucie słyszeć czyjś wykład, który był moim wykładem! Nawet alegorie i przykłady były podobne a nawet identyczne! Widać jak Pan Bóg prowadzi ludzi do podobnych myśli na całej ziemi!

Jedną z rzeczy, która najbardziej utkwiła mi w pamięci była myśl, dotycząca emocji. Na człowieka pod wpływem emocji nie działają racjonalne argumenty. Niby proste a jakie odkrywcze. W głowie mam wszystkie małżeńskie kłótnie i już wiem, że nie ma co rozmawiać (czyt, kłócić się), trzeba sobie odpuścić. I nagle żarówka się zapala…. Przecież dziecko to też człowiek! Czyli jak Mati wali brata samochodem po głowie to swoje pouczenia mogę wywalić do kosza! Dziś zmieniłam taktykę. Zabrałam ich podczas bójki na sofę. Przytulałam, ściskałam. Gdy emocje opadły dopiero porozmawialiśmy o tym co się stało. Miną dzień i żadnej bójki na razie nie ma. Słowa mają moc, ale trzeba je powiedzieć w odpowiedniej chwili.

Nie uszło mojej uwadze MENU na ciężki czas. Każdy z członków rodziny przygotowuje kartę dań pomagających mu się odprężyć. Ja wybieram zamknięcie się w pokoju, pozwolenie mi na kąpiel bez pukania i wchodzenia do łazienki, ciepłą ziołową herbatę oraz swobodne śmiganie po sieci w poszukiwaniu inspiracji. Ważne jest byśmy wypisali kilka takich rzeczy. Nie zawsze mam ochotę na kąpiel, nie zawsze na herbatę. Kiedy jestem zła mąż może zapytać. Zrobić Ci herbatę czy nalać wody do wanny? Dzięki temu moje emocje nie idą do góry a opadają i można znów rozmawiać ze mną jak człowiekiem. Co ciekawe nasz starszy syn wybrał prośbę o ubranie lub przebranie go całego (co rozumiem jako nie oczekiwanie od niego w chwilach złości samodzielności) oraz zostawienie samego aż mu przejdzie lub przytulenie. Niby skrajne potrzeby, ale już wiem o co zapytać przy następnym wybuchu złości. Chcesz być sam czy mam Cię przytulić?

Tak często również powtarzana była prawda o chwaleniu i ukazaniu zrozumienia, docenienia. Każdy z rodziny tego potrzebuje. Co ciekawe nie wiadomo komu bardziej pomagają te komplementy. Osobie, która je mówi czy tej, która je odbiera. Nie ważnej jak jest ważne, że miłe słowo nie tylko leczy, ale i buduje silną rodzinę i silne osoby.

A wiecie, że szczęśliwy rodzic to ten, który na potyczki dnia reaguje w stosunku 1:4? Tzn, że na jedną smutną minę, smutną lub złą reakcje ma trzy pozytywne? Stosunek 1:3 czyni nas ludźmi radosnymi, ale 1:4 pełnymi sił do życia. Jak to zrobić? Gdy czujesz, że już nie masz sił zacznij śpiewać, czytać psalmy lub mów alfabet, ale… Na każdą literę alfabetu podziękuj za coś Bogu. Bo wdzięczność jak pisałam wyżej daje więcej niż możemy się spodziewać :).

Uwadze nie przejdzie również wykład o wypaleniu, ale pozwolicie, że o tym powiem wam nieco więcej w następnym lub jeszcze kolejnym wpisie.

Trudno zdać wam relacje z dwóch dni warsztatów w jednym wpisie. Jest tyle myśli, tyle przemyśleń, tyle inspiracji i siły. Na pewno coś niecoś jeszcze przeczytacie z konferencji w innych wpisach, nie tylko o wypaleniu.

Ośrodek w Wiśle, który polecałam wam na początku wpisu to Orion. Plac zabaw dla dzieci, wydzielone strefy bezwzględnej ciszy nocnej, pyszne jedzenie według dowolnie wybranej diety no i ten szum rzeki :). Nie raz byłam tam sama czy z chłopcami i zawsze było i miło i sympatycznie!

 

 

Przeczytaj też:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *