#spacermimowszystko

Minął rok, ba rok i jeden miesiąc. Nie mam zielonego pojęcia jak to się stało. Przecież jeszcze wczoraj dodawałam posta o tym, że planujemy wyzwanie i zachęcałam wam byście zrobili to z nami. 

Dla tych, którzy nie są wtajemniczeni było to wyzwanie spacerowe, aby codziennie wyjść z domu i iść na spacer. Nie ważna była pogada, ani wielkość kataru. Nie ważne były domowe obowiązki, ani zaległa wizyta u cioci (no chyba, że na wizytę szliśmy piechotą).

Czy się udało? O tak! Zdecydowanie! W pierwszym okresie wrzucaliśmy codziennie zdjęcia na Instagrama. Możecie wejść do nas i zobaczyć nasze spacerowe perypetie. Z czasem jednak ewidentnie znudziło mi się dodawanie zdjęć. Zima była w tym roku taka brzydka, że czasem nie było co dodawać. Jednak w tym wszystkim Instagram stał się pomocny, bo mobilizował. „Kurczę muszę iść, ludzie nas obserwują!” Potem to już liczby tak podskoczyły, że żal było nie wyjść , aby nie zmarnować choć jednego dnia :).

Czasem tuż przed snem szliśmy na spacer, bo obowiązki w domu się namnożyły. Byleby wyjść z domu. Czasem były dni kiedy jechaliśmy coś załatwić, coś zrobić, szliśmy do kogoś. Staraliśmy się jednak wkroczyć na plac zabaw po zakupach w Biedronce a do Biblioteki chodziliśmy głównej, bo było dalej. Czy przeszkadzały nam choroby? Dwa razy. Za każdym razem paskudztwo przyniesione przez tatę z pracy. Jeśli pracujesz w biurze weź L4, chrzań dobro firmy. Szanuj dzieci swoich kumpli z pracy! Wracając do choroby spacer mimo kataru i kaszlu to u nas norma. Nie wychodziliśmy tylko z gorączką zimową porą. Odporność chłopców mega podskoczyła po tym roku. I wiem, że to właśnie kwestia spacerowego wyzwania. Pracując w przedszkolu Waldorfskim, gdzie dzieciaki wychodzą codziennie na spacer w grupie brakowało tylko kilkoro dzieci, gdzie w zwykłym publicznym przedszkolu, gdzie spacery są dopiero latem kilkoro dzieci zostaje w przedszkolu i nie są chore.

W ciągu roku byliśmy  342 dni na dworze. Nie udało nam się wyjść 23 razy bo:

  • 2 tygodnie z powodu choroby dzieci, potem mamy i taty
  • 4 dni z powodu mniejszego przeziębienia
  • 1 raz z powodu sklerozy taty – zapomniał o wyzwaniu
  • 4 razy ewidentnie mi się nie chciało i miałam matczynego lenia

Było też kilka razy kiedy spędzaliśmy całe dni na konferencji, chrześcijańskim zjeździe i wskakiwaliśmy do samochodu, w miejsce wyjazdu i domu. Niestety nie liczyłam tych pojedynczych dni, żałuję. Choć i je zaliczam jako dnie spędzone poza domem i z dozą nie raz większego szaleństwa niż zwykły dzień, ze zwykłym spacerem 🙂

Na koniec co nieco o spacerkach nawet i po domu.

I po zrodzeniu Metuszelacha chodził Henoch z prawdziwym Bogiem trzysta lat. W tym czasie został ojcem synów i córek. (Rdz 5,22)

Biblia mówi o Henochu (lub Enoch) jako człowieku, który chodził z Bogiem. I ja życzę wam spacerów z Bogiem na co dzień!

Jeżeli przeoczyłeś nasze wyzwanie śmiało zacznij teraz! Wiele osób dołączyło w połowie lub pod koniec. Wyznacz swoją datę startu i ruszaj, nawet dziś! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *