Jak pokochałam poranki
Nie wiem jak u Was, ale u mnie do niedawna poranki wyglądały tak: Połamana, niewyspana z chęcią mordu tylko dla tego, że już jest po 7 godzinie. Poduszka mokra od cieknącej śliny a policzki od wczorajszego tuszu. No a to dopiero początek pełnego przeżyć poranka… Bo gdzie tam śniadanie? Prysznic? Jak wygramolić się z bałaganu? Teraz przedstawię Ci inny scenariusz. Godzina 5.00 budzę się. Jednak nie budzi mnie płaczące dziecko, budzik czy chrapiący mąż. Budzę…

