||||||

100 poranków z Nim!

Święta, święta i po świętach. Zdanie to powtarzane co roku z ust babci i dziadka pokazuje ulotność dni, w których skupiamy się na Bogu, cieszymy się sobą i… jemy — skoro już w polskiej tradycji jesteśmy.

A gdyby tak w tym roku było inaczej i święta nie były końcem a początkiem rozmyślań o Chrystusie? O Jego łasce? Oczywiście mogłabym jak wszyscy życzyć Wam spokojnych i wesołych świąt. Święta jednak miną a On pozostanie. Ten sam. Niezmienny. Czekający na nas tak samo przed świętami, jak i po nich.

Przygotowałam dla Wam pakiet 100 wersetów z Pisma Świętego na dobry poranek. Ja wiem, że o poranku biegniecie i łapiecie w dłonie kawę, a potem to, już leci dzień za dniem do kolejnych świąt. Więc proszę bardzo, narzędzie dla zabieganych. Można wydrukować, pociąć i trzymać w pudełku po herbacie (jak ja), lub w koszyczku, słoiku, a nawet w woreczku w aucie. Stosuje, gdy zbyt mało czasu jest o poranku na dobry czas z Bogiem. Stosuje zamiast wersetów w popularnych Biblijnych aplikacjach, by przeczytać coś innego niż wszyscy o poranku i by pokazać dzieciom, że nie wszystko musi dziać się w sieci.

Można przeczytać i podrzucić werset komuś do torby w autobusie, wysłać zdjęcie na Insta, lub wrzucić do pudełka na następny raz. Można przeczytać i to wystarczy, ale dla spragnionych Żywego Słowa polecam, gdy już słońce zajdzie zerknąć na ten sam fragment i pomedytować nad nim metodą POZMieniaj moje życie.

Łapcie, drukujcie, czytajcie, wzrastajcie nie tylko od święta!

Podobne wpisy

  • ||

    Małe i duże zachwyty

    Kilka lat temu ukazała się płyta Mariusza Zawieruchy. Pamiętam jak oczekiwałam jej wydania zastanawiając się co też ciekawego znajdzie się na tej płycie. Najlepszym utworem z tej płyty była piosenka „Życie to cud”, która do dziś, gdy tylko ją słyszę przenosi mnie myślami w te małe i duże zachwyty. Małe zachwyty? Oczywiście, że tak! Zachwyt może być nie tylko nad zagranicznymi widokami, na które będziemy/możemy zbierać oszczędności całe życie. Nie tylko to, co jest wielkie i wymaga wielkiego…

  • Mając nadzieję…

    Łukasza od dłuższego czasu męczyła myśl, że powinniśmy komuś pomóc. Nasze ostatnie trzy lata kręciły się wokół przyjmowania pomocy od innych. Niezależnie czy była to modlitwa, czas, czy dodatkowe zero na naszym koncie – wszystko tak bardzo cieszyło. My natomiast za każdą z tych rzeczy byliśmy ogromnie wdzięczni i przekładaliśmy to na czas i pracę z naszym małym Beniem. Myślałam, że po śmierci i po walce o zdrowie, którą przegraliśmy, nie będziemy potrzebować pomocy. Szybko przekonałam się,…

  • |

    Tatro-terapia

    Uparliśmy się, że tęsknić będziemy w podróży i w tym roku płakać będziemy tam, gdzie zima nigdy nie nadchodzi. Nasze uparte dążenie jednak nigdy nie było na tyle uparte, by nie pytać Boga o zdanie. Pomysł sprzedaży mieszkania pojawił się dość szybko, po śmierci naszego małego Benia. Przeprowadzka jednak do domu na kołach już kilka lat wcześniej. Jeszcze zanim urodził się Benio wiedziałam, że pragnienie mojego serca to wolność, wolność dla…