Rozmowy o seksie (z maluchami)

 „Kiedy jest właściwy czas na rozmowę z dzieckiem na temat seksualności?”  – to pytanie króluje w czasie przeznaczonych dla rodziców  warsztatów na temat edukacji seksualnej dzieci. Często pytanie to pada już w czasie pierwszych pięciu minut spotkania. Co znaczy, że ten problem bardzo nurtuje rodziców.                                                                                                 

Dzieci są istotami bezpośrednimi, ciekawymi świata i życia wokoło, nie kalkulującymi, spontanicznymi i właśnie w taki sposób zadają pytania swoim rodzicom na temat seksualności – najczęściej publicznie, głośno i wyraźnie, i bardzo często w niewłaściwym czasie. Rodzice sami przyznają, że są nie przygotowani do takich rozmów ze swoimi pociechami. Często czują się niezręcznie, są zawstydzeni, nie wiedzą jakiego słownictwa używać – a tak naprawdę, to nie ma czego się wstydzić… Pan Bóg stwarzając człowieka, stworzył również jego seksualność i powiedział, że „….było to BARDZO DOBRE…” Skoro „bardzo dobre” i pochodziło od samego Stwórcy, to w czym problem?

I błogosławił im, mówiąc: „Bądźcie płodni, mnóżcie się 
i zaludniajcie ziemię oraz czyńcie ją sobie poddaną.

Księga Rodzaju 1,28

Od dłuższego czasu nie korzystam z komunikacji miejskiej, ale gdy mam samochód w warsztacie, to do pracy jadę tramwajem i autobusem. Sytuacja jaką zaobserwowałam stosunkowo niedawno wydarzyła się na przystanku autobusowym. Kilka osób stało dosyć blisko siebie, bo akurat dzień był deszczowy i chłodny. Wśród tych osób stłoczonych na przystanku była matka z (około) trzyletnim chłopcem i młoda dziewczyna w ciąży. Chłopiec z dosyć dużym zainteresowaniem przyglądał się dosyć sporemu brzuszkowi ciężarnej kobiety. Po dłuższej obserwacji nie wytrzymał i zapytał mamę – głośno, wyraźnie i oczywiście nie w „tym” momencie… – „Mamusiu dlaczego ta pani ma taki wieeelllkiii brzuch?” Oooo, wszyscy się nagle bardzo ożywili… Co odpowie mama? Ale jak to na przystanku, sytuacja z nudnej stała się nagle bardzo dynamiczna. W jednym momencie padło pytanie chłopca, przejechał przed przystankiem samochód, który ochlapał kilka osób, a za samochodem podjechał na przystanek tramwaj i wszyscy zaczęli się szykować do wsiadania. Ale chłopiec nie odpuszczał… w pewnym momencie matka dziecka nie wytrzymała i ciągnąc go za rękę do wejścia w tramwaju powiedziała: „Nie patrz na tę panią i jej brzuch, bo ci garb na plecach wyrośnie”. Zamurowało mnie…. Przecież wystarczyło powiedzieć temu ciekawemu życia maluszkowi, że w brzuszku jest dzidziuś. Na tym etapie rozwoju jest to prosta i satysfakcjonująca dziecko odpowiedź. Nie potrzeba nic dodawać i wyjaśniać. Trochę starsze dziecko prawdopodobnie zadałoby jeszcze dodatkowe pytania: „A skąd się tam wziął?”, „Czy jest mu tam dobrze?”

Mam dla Was kilka podstawowych zasad rozmowy na temat seksu:

  1. Zagadnienia związane z seksualnością wyjaśniamy naszym pociechom prostym słownictwem, dostosowanym do ich wieku.
  2. Odpowiadamy wtedy gdy pytają, a jeśli musimy mieć więcej czasu na przygotowanie odpowiedzi, to informujemy nasze pociechy, że porozmawiamy z nimi kiedy indziej, ale wyznaczamy dzieciom czas, kiedy dojdzie do rozmowy (i dotrzymujemy słowa).
  3. Zawsze mówimy prawdę – wierzcie, mi – wasze pociechy tą prawdą, będą chciały się dzielić w swoim otoczeniu. A zdarzało się, że dzieci zawstydzały swoich rodziców, gdy dowiadywały się „prawdziwej prawdy”.
  4. Nie mówiąc prawdy tracisz autorytet i zaufanie. Jeżeli okłamiesz swoje dziecko a ono to wykryje, to więcej do ciebie nie przyjdzie, będzie się edukować gdzie indziej, a tego przecież nie chcemy.  

Wielu rodziców ma trudności z zaakceptowaniem siebie i własnej seksualności, dlatego też mają problem, aby rozmawiać o tej sferze życia ze swoimi dziećmi. A niestety, drodzy rodzice,  o TYM trzeba się nauczyć mówić!!! Przecież seksualność to nie jest tylko akt seksualny –  to również relacje, stosunek do własnego ciała, rodzicielstwo, ojcostwo, dbanie o swoje zdrowie, emocje, potrzeby. I to wszystko otrzymaliśmy w darze od Stwórcy. Tylko czy my potrafimy Boże dary wykorzystać ku naszemu dobru?  Nasze dzieci, żeby prawidłowo się rozwijać, potrzebują poczucia bezpieczeństwa.  A okazuje się, że w obszarze seksualności częstą pojawia się nieufność, gdyż rodzice zbagatelizowali temat, gdy dziecko  przyszło do nich z  pytaniem, które ich zawstydziło lub wprawiło w zakłopotanie.  A przecież rodzice chcą być obecni w życiu swoich pociech, w ważnych dla nich momentach. Rozmowy dotyczące sfery życia seksualnego pozwalają nam zbudować z dzieckiem relację opartą na wzajemnym zaufaniu, uczą szacunku i dają dziecku niezbędne dla prawidłowego rozwoju poczuciu bezpieczeństwa. 

Rodzicu – jeśli „przegapiłeś” TEN niezwykle ważny dla dziecka moment i zbagatelizowałeś, lub puściłeś „mimo uszu”, jakieś pytanie dotyczące seksualności, to nie znaczy, że nie możesz tego naprawić. Przyznanie się do słabości, pomyłki, niedoskonałości, czy braku umiejętności,  nie zaszkodzi naszemu autorytetowi rodzica, wręcz przeciwnie relacje z dziećmi mogą wejść na wyższy poziom. I tego wam  życzę. Dzieciństwo przygotowuje nasze pociechy do bycia dorosłymi w przyszłości, wykorzystajmy ten jedyny w swoim rodzaju czas dobrze. Dorosłość to inna rzeczywistość niż dzieciństwo. Nie wybiegajmy „do przodu” w edukowaniu naszych dzieci, to jest niepotrzebne, ale pomóżmy im zrozumieć rzeczywistość na ich poziomie.           

                                                                                                                                                                              

3.8 4 głosy
Ocena wpisu
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Ola
Ola
18 dni temu

Nasz prawie czterolatek do tej pory miał odpowiadane na wszystkie pytania odn seksualności w prosty i zgodny z prawdą sposób, stąd wie już bardzo dużo. Od miesiaczki, przez ciążę i powstawanie życia po ćwiczenia dna miednicy. Ale zawsze mnie nurtowało jak powinno odbywać się życie seksualne rodziców w takim domu gdzie seks nie jest tematem tabu. Chodzi mi o to, czy stosować wszelkie uniki do granic prawdy by nie dopuścić by dziecko czegokolwiek sie domyśliło, czy też może w porzadku jest że dzieci wiedzą o tym że ich rodzice potrzebują czasu dla siebie by się kochać i wtedy nalezy np pukać albo nie przeszkadzać. Ciekawa jestem jak inni rodzice rozwiazują ta sprawę.