Błogosławieństwo przeklętego porodu!

Ewa zerwała owoc i tym samym nie posłuchała Bożego zakazu. Adam natomiast posłuchał żony (co w tym przypadku nie było zbytnio pożądane)  – spróbował tego co zakazane. Owocu, który mówi się, że jest jabłkiem a mógł być równie dobrze morelą. Wszystko dlatego, że Słowo Boże nie mówi o tym jaki to był owoc. Tak czy siak zarówno Adam, jak i Ewa popełnili grzech. Zarówno oni, jak i Lucyfer, który ich do tego nakłonił. Na każdego z nich spadła kara. Bóg wypowiedział przekleństwo dla całej trójki. Kara ta ma konsekwencje do dzisiejszego dnia.  I to właśnie z powodu tej znanej niemal wszystkim historii kobiety podczas porodu na całym świecie czują ból…

Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty: «Dlaczego to uczyniłaś?» Niewiasta odpowiedziała: «Wąż mnie zwiódł i zjadłam». Wtedy Pan Bóg rzekł do węża: Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i polnych; na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. (…) Do niewiasty powiedział: «Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą. Do mężczyzny zaś [Bóg] rzekł: «Ponieważ posłuchałeś swej żony i zjadłeś z drzewa, co do którego dałem ci rozkaz w słowach: Nie będziesz z niego jeść – przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu: w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci ona rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli. W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!

Księga Rodzaju 2, 8-14

Kara spadała nie tylko na węża, ale wszystkie zwierzęta tego gatunku. Możemy obserwować do dziś te fascynujące zwierzęta pełzające po ziemi. Warto tu wspomnieć, że to nie wąż zwiódł Ewę, ale szatan, który przyjął postać węża. Kara spadła nie tylko na Ewę, ale wszystkie kobiety i nie tylko na Adama, ale na wszystkich mężczyzn. Jak widzimy do dziś, nasi mężczyźni muszą pracować wiele godzin by zapewnić nam codzienny chleb. Mimo, że często praca na polu zamieniła się na pracę w biurze, staranie się o nią i „walka o codzienną wypłatę” wcale nie jest łatwiejsza. Ciernie i osty potrafią rosnąc nie tylko na polach, ale i w znanych nam współczesnych korporacjach. O tym jestem pewna jeszcze nie raz poczytacie na blogu we wpisach mojego męża. Tymczasem pora przejść do sedna dzisiejszego tekstu, czyli do porodu! 

Poród boli, to fakt. Jednak uważam, że udostępnianie dramatycznych opisów porodów oraz określanie jego bólu w sieci powinno być zakazane. Serio! Znam wiele kobiet, które porodu najzwyczajniej w świecie się boją bo… czytają fora, oglądają amerykańskie filmy, gdzie widać tylko krew, krzyk i łzy. Z mojego doświadczenia (a nie każdy poród był łatwy) poród może być pięknym przeżyciem, ale musimy się do niego naprawdę dobrze przygotować. 

Oto kilka moich rad organizacyjnych: 

  • Nie czytaj nic co przedstawia poród w negatywnym świetle.
  • Szukaj odpowiedzi w mądrych książkach np. “Urodzić razem i naturalnie”.
  • W sieci poruszaj się po rzetelnych źródłach, takich jak dobrzeurodzeni.pl oraz rodzicpoludzku.pl.
  • Przygotuj plan porodu. Możesz w nim napisać nawet to, że życzysz sobie, aby podano Ci kanapkę z powidłami śliwkowymi Twojej babci! Im więcej napiszesz, tym lepiej się przygotujesz, tym bardziej będziesz wiedzieć czego chcesz! A w sekrecie zdradzę Ci pewną ciekawostkę, którą powiedziała mi wieloletnia położna. Im dłuższy plan porodu tym ciekawszy i chętniej czytany w szpitalach!
  • Myśl o porodzie jak o wycieczce, na którą czekasz lub innym niecierpliwie oczekiwanym przez Ciebie wydarzeniu. Myśl o tym jak będziesz ubrana. Myśl o tym jakiej muzyki będziesz słuchać. Jak dobrze będzie Ci przytulać się do swojego męża. Jak będziesz śmiała się pomiędzy skurczami. Musisz zacząć marzyć o porodzie!
  • O ile to możliwe (głównie finansowo) zadbaj o opiekę położnej, którą sama wybierzesz.
  • Łącz się w modlitwie z Twoim stwórcą i Stwórcą Twojego dziecka. Niekoniecznie podczas porodu. Nie zawsze się da, ale się da! Ten zabieg należy włączyć dużo, dużo szybciej. Bóg Ojciec wie, że boli, on pomoże, na pewno bo…

Bóg mimo zesłania na mężczyznę kary w postaci pracy dał mu również satysfakcje z niej. I tak samo jest z kobietami. Nie zapomniał o nich! Skazał ich na przekleństwo bólu porodowego, ale i podarował błogosławieństwo endorfin, oksytocyny oraz wymyślił kobiecą intuicję! Ważne jest byśmy podeszli jak najnaturalniej do porodu. Mówię to ja, Sandra, kobieta, która urodziła trójkę dzieci we własnym domu (to w Polsce możliwe i legalne). Tak, były przy tym obecne dwie położne, ale mam wrażenie, że one przyszły nam tylko posprzątać w domu ;). W czasie porodu Twój organizm sam podpowie Ci co masz robić, jak oddychać, jaką pozycję przyjąć. Gdy śpisz nie martwisz się tym, że będzie Ci nie wygodnie. Naturalnie obracasz się na drugi bok i śpisz dalej. Tak samo jest podczas porodu. Naturalnie kołyszesz się, pochylasz tak, aby było Ci najwygodniej. Pamiętaj, że kobiety od tysięcy lat rodzą i wychodzi im to znakomicie! Dopiero w latach 50 ubiegłego stulecia porody zostały przeniesione do szpitali i od tego czasu już nie żyją własnym życiem…

Teraz będzie trochę medycznie, ale zdaje mi się, że dość zrozumiale :). W czasie porodu organizm kobiety wydziela naturalne substancje znieczulające (czytaj Boże błogosławieństwa), endorfiny. Stres, lęk, brak poczucia bezpieczeństwa, a także silne bodźce, jak zimno, głód i ostre światło – o które nie trudno na szpitalnej sali, powodują zmniejszenie wydzielania endorfin i wzrost wydzielania adrenaliny. Wzrasta wtedy napięcie, którego następstwem są: skurcz naczyń krwionośnych (ból z niedotlenienia), przykurcz mięśni i zbyt szybkie zużywanie energii. Tworzy się “błędne koło zależności”, w którym jest: lęk, napięcie, ból, jeszcze większy lęk. To powoduje zakłócenia akcji skurczowej, wydłużenie porodu, zmęczenie. Ale jeżeli rodzimy naturalnie, ciało odpowiada na skurcze wydzieleniem endorfin, które  zmniejszają odczuwanie bólu. Gdy dodatkowo zaczyna działać sztuczna oksytocyna,  naturalnych  endorfin jest za mało. Stąd też poród wspomagany sztucznie jest dla kobiety dużo boleśniejszy. Oksytocyna naturalna, zwana jest również „hormonem miłości”, bo odpowiedzialna jest za zawiązanie więzi między matką z dzieckiem tuż po porodzie. Duże ilości tego hormonu we krwi matki i dziecka ułatwiają, w tym szczególnym momencie, ich pierwszy kontakt. Jakże często nawet te straszne opisy porodów kończą się słowami „zapomniałam o całym bólu, bo zobaczyłam moje dziecko”.

Nie każdemu dane jest urodzić w domu. Obostrzenia zdrowotne, brak dofinansowania z NFZ-tu, czy zwykły brak przekonania lub strach do tego sposobu narodzin jest powodem wielu porodów szpitalnych. Jednak wiedza, plan porodu oraz świadomy wybór szpitala, położnej jak i znajomość praw pacjenta daje furtkę do przepięknego porodu również w szpitalu czy domu narodzin. Dłużej już pisać nie będę. Położną nie jestem, ale po pierwszym porodzie wiedziałam jedno. Poród to przejażdżka kolejką górską, którą chciałam przejechać się jeszcze raz! Po trzecim mam jeszcze większą ochotę wrócić do tego wesołego miasteczka! A wszystko dzięki Bogu, który każde przekleństwo może zamienić w błogosławieństwo. Bogu, który zsyła karę, ale i pomocną dłoń. Bogu, który nie jest tak straszny jak nam się wydaje…

Na sam koniec link do filmu, który był pierwszym krokiem dla mojej rodziny w zmianie myślenia na tematy około porodowe. I zdradzę Wam, że film zobaczyliśmy na wiele miesięcy przed pojawieniem się naszego pierwszego syna w moim brzuchu.

5 3 głosy
Ocena wpisu
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze