chrześcijański coaching
|

Boży coaching

Jako mała dziewczynka usłyszałam, że gdy dorosnę, psycholog będzie potrzebny każdemu człowiekowi. W tamtym czasie pomyślałam sobie, że fajnie, bo mogę zostać psychologiem jak dorosnę – nie martwiąc się o pracę. Dziś jednak na potrzebę wielu psychologów patrzę zupełnie inaczej…

Już niedługo po raz kolejny wyruszamy prowadzić warsztaty dla rodzin. Tym razem A4 zaprowadzi nas do Gdańska. Nasze warsztaty dotyczą duchowości rodziny, ale niemogłyby się odbyć bez szczypty psychologii, garści pedagogiki i wiadra teologii. Mówimy o tym jak być (nie)przeciętnym rodzicem w przeciętnym otaczającym nas życiu. Na warsztatach można spotkać wielu ludzi: tych szczęśliwych i spełnionych i tych, którzy nie radzą sobie życiu. Duchowość jest na wyciągnięcie jednych i drugich, jednak nie każdy wie, jak z niej skorzystać. My właśnie w tym pomagamy. Niewiele też osób wie, że zdrowy chrześcijanin nie potrzebuje pomocy lekarza. W końcu Bóg mówi o sobie:

Ja jestem Pan, Twój lekarz

Księga Wyjścia 15,26

Natrafiłam ostatnio na komentarz do filmu „Chata”, pod którym rozgorzała się dyskusja na temat zaufania psychiatrom i psychologom. Flagowym argumentem był fakt, że jako współcześni ludzie ufamy lekarzom, gdy chorujemy na raka i poddajemy się chemioterapii a nie potrafimy zaufać psychologowi, a przecież to też lekarz. Chyba wiem z czego wynika obawa. Jakiś czas temu postanowiłam udać się do psychologa. Podobno nie można ludziom pomagać, zanim się samemu sobie nie pomoże i nie przejdzie dobrej terapii. Z radością więc usiadłam na stołeczku i chciałam dowiedzieć się czegoś o sobie od prawdziwego psychologa. Jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam czlowieka, który nie wierzy w Boga. Nie musiał mi o tym mówić, jego postawa mówiła sama za siebie. Po trzech spotkaniach zrezygnowałam. Brak wiary w cuda i Boże uzdrowienie nie wspomagało naszych spotkań, kręciliśmy się w kółko.

Więc w czym tkwi problem? W zaufaniu sobie i jeszcze raz sobie. Oczy moje wznosimy do naszych smartphonów, lekarzy, banków i oczekujemy od nich pomocy a pomoc nadchodzi od Pana!

Oczy me wznoszę do nieba, skąd nadejdzie mi pomoc?
Pomoc moja jest od Pana, który stworzył niebo i ziemię.

Psalm 121

Moją inspiracją do pisania bloga, warsztatów czy rozmów z wami jest nie tylko Biblia. Moje studia, masa podręczników i książek, jak również a może przede wszystkim rozmowy z innymi ludźmi. Jak to wygląda? Mówię Bogu o tym czy tamtym i nagle bum! Informacja pojawia się na zajęciach, odkrywam coś w Biblii lub znajomy poleca mi książkę a to wszystko odpowiedź na moją modlitwę. O co mi chodzi? O to, że coach, psycholog a nawet (a może przede wszystkim) pedagog są dobrymi narzędziami w rękach Boga. Nie mogą nimi być w jednym przypadku, gdy… w niego nie wierzą! Dlatego moje spotkania z psychologiem skończyły się bardzo szybko! Brakuje, tak bardzo brakuje nam duchowych lekarzy nie tylko ciała, ale i psychiki. Jeśli nie wiesz gdzie szukać, spokojnie, możesz udać się do Najwyższego.

Borykasz się z jakimś problemem? A może masz problem ze złością? Z poczuciem własnej wartości? Otaczającym Cię smutkiem i depresją? Przebaczeniem? I w dodatku nie masz kasy na psychologa, zresztą i tak nie znalazłbyś wierzącego eksperta? Spokojnie, możesz skorzystać z pozycji Małgorzaty Kornackiej „Bożych coaching” . Pozycja za trzydzieści parę złotych, którą czyta się jednym tchem. Jeśli chcesz coś głębszego wyciągnąć z książki musisz się zatrzymać i pomysleć, nie biec przez nią tak szybko. Nie jest to górnolotne podejście teologiczne, jednak podstawy psychologii i terapii oparte i przecedzone przez chrześcijańskie sito znajdziesz właśnie w tej książce. Lekka, szybka z łatwymi narzędziami dla rodziców. Jak sama autorka podkreśla, książka ma na celu podkreślenie pomocy Boga w terapii, ale też pokazanie jak psychologia wspomaga proces nawrócenia.

Reasumując. Rodzicu, który czasem masz ochotę walić głową w mur, sięgnij do Pana, zerknij do źródła wiedzy i mocy! A gdy utkwiłeś w martwym punkcie modlitwy i Słowa Bożego, sięgnij dalej do wiedzy Małgosi, którą zamknęła w swojej książce.

Podobne wpisy

  • ||

    Historia narodzin małego Hugo

    Moją drugą ciąże można śmiało zaliczyć do grona tych szalonych. Nie tyle z powodu jej nieplanowania lub przebiegu, ale z powodów bardziej życiowych. Nieplanowana przeprowadzka, studia zaoczne i dwulatek u boku. Bywały momenty załamania, ale i były chwile niezwykle radosne, których nie zamieniłabym na nic innego! Termin porodu wg daty zapłodnienia wyliczyliśmy na 19 maja. 22 maja wypadał z terminu ostatniej miesiączki. Nie byłoby nic dziwnego w tych datach, gdyby nie to, że mój mąż w dniach…

  • Maryja nie z obrazka

    Tak sobie myślę i za długo wcale myśleć nie muszę. Od razu wiem i znam odpowiedź na to pytanie. Kto jest moją ulubioną bohaterką biblijną? Bije na łeb nawet wszystkich bohaterów. Co tam Dawid ze swoim Goliatem, co tam Samson ze swoją wielką siłą.  Dziś opowiem Wam o Maryśce. Moje ulubionej. I nie, nie jest to Maryjka z obrazka w kościele na rogu. Nie jest to Maryja w długich szatach do ziemi, w których nie da się chodzić. Nie jest to też Maria z kolorowanek dla…

  • |

    Zima, która trwała dwa lata

    Do napisania tego tekstu zabierałam się kilka razy przed komputerem i kilkaset razy w moich myślach. Przyszła jednak pora na kilka słów tu, na naszym blogu. Opowiem Wam o tym co wydarzyło się pewnej zimy i jak pierwszy śnieg naszego najmłodszego syna witałam łzami patrząc na zmianę na łóżeczko małego Benia i w okno, gdzie widać las pokryty po raz pierwszy w tym roku puchem, który zawsze tak cieszył. Jednak nie tym razem… To był…

  • Wyniki konkursu

    Czy znacie już kanał na YouTube „Chrześcijańska rodzina”? Jeśli tak, pewnie doskonale znacie pacynkę Rabbiego. Ciiii…. Niektóre dzieci nie wiedzą, że to pacynka! Fanów przygód Rabbiego i ciągłych pytań Sandry jest coraz więcej, chcieliśmy podziękować Wam za to, że jesteście z nami i wzięliście udział w konkursie! Postanowiliśmy zorganizować konkurs dla małych fanów Rabbiego i Sandry. Do wygrania była Biblia dla dzieci wydawnictwa Aetos „Z Jezusem przez Biblię” opisująca…

  • ||

    Mama i syn

    To była wielka księga małżeńskich porad oparta na jednym wierszu z Biblii. W czasie sprzeczki nagle mój mąż wykrzykuje: „To działa! To naprawdę działa! Zrobiłaś tak jak opisywała ta książka, musiałem użyć tylko innych słów!” Więc jeśli TO DZIAŁA, to jak tu nie zerknąć do poradnika tego samego autora, opartego na tym samym wierszu, tylko mówiącego nie o relacji małżeńskiej, a o relacji matki i syna. Jest taki jeden flagowy tekst używany do znudzenia przez mężczyzn, którzy nie rozumieją Biblii i nie czytają jej…