Małe i duże zachwyty

Kilka lat temu ukazała się płyta Mariusza Zawieruchy. Pamiętam jak oczekiwałam jej wydania zastanawiając się co też ciekawego znajdzie się na tej płycie. Najlepszym utworem z tej płyty była piosenka “Życie to cud”, która do dziś, gdy tylko ją słyszę przenosi mnie myślami w te małe i duże zachwyty.

Małe zachwyty? Oczywiście, że tak! Zachwyt może być nie tylko nad zagranicznymi widokami, na które będziemy/możemy zbierać oszczędności całe życie. Nie tylko to, co jest wielkie i wymaga wielkiego nakładu finansowego, wielkiego poświęcenia lub też wielkiego czegokolwiek będzie zachwytem! Cudami mogą być te małe, najdrobniejsze rzeczy. Trzeba jednak je zauważyć, inaczej zachwyt przejdzie delikatnie mówiąc koło naszego nosa!

Płyta Mariusza ukazała się jeszcze przed urodzeniem naszego najstarszego syna. Było to 7 lat temu. Mimo tego pamiętam jak dziś naszą maleńką sypialnię, a w niej maleńkiego człowieka i w tle słowa z głośników “Życie to cud, zbawienie to cud i dziecka narodzenie” puszczane w koło. Ze łzami w oczach zerkałam na maleńką istotę i cud jaki dokonał się w naszym domu, w naszej rodzinie! To był moment, w którym Bóg nauczył mnie zachwycać się nad mikrosprawami, który trwa do dziś.

Na codzień, gdy jestem wykończoną matką, chodzę i zrzędzę a do tego wszystkiego ciągle wzdycham (jak mawia mój mąż). Obawiam się wtedy, że moja postawa doprowadzi mojego męża do przeprowadzki na Saharę, bo…

Lepiej mieszkać na pustyni niż z żoną kłótliwą i zrzędliwą.

Księga przypowieści 22,19

A przecież mam za co Bogu dziękować! Bo zrobiłam dziś rano… mleko owsiane! O tak! Za każdym razem, gdy przelewam to szybkie w zrobieniu mleko do butelek nie mogę napatrzeć się na jego barwę i konsystencję. Po prostu zachwyca mnie mleko! Biały napój w słoiku to coś, co mnie po prostu cieszy.

Przygotowując cokolwiek w kuchni często zerkam za okno. Mój blat roboczy znajduje się pod oknem. Widok z kuchennego okna jest wprost na skwerek właśnie powstałego domu spokojnej starości. Nikt jeszcze tam nie mieszka poza robotnikami. Gdy wieczorem krzątam się w kuchni to zawsze, co wieczór widzę tam mężczyznę. To pracownik z Ukrainy. Siada na fontannie lub przechadza się po alejkach. Co wieczór z kimś rozmawia. Lubię patrzeć na niego. Lubię wyobrażać sobie jego żonę, która czeka na ten codzienny wieczorny telefon. Pewnie ich rozłąka nie jest prosta, mimo to ten prosty codzienny telefon daje i mnie siłę!

Mojego obserwowania ludzi to nie koniec! O nie! Uwielbiam obserwować innych! Ostatnio w parku późną porą – już dawno było po kolacji. Wybraliśmy się na wieczorny spacer całą rodziną. Był tam też tata. Wyraźnie zabiegany, na pewno dopiero wrócił z pracy – świadczyło o tym styropianowe opakowanie z obiadem, który starał się zjeść biegnąc za chłopcem. “Kocham Cię tata!” – padło z ust małego chłopca, “Ja ciebie też” – odpowiedział tata z pełną buzią. Tych rodzinnych chwil jest tak niewiele. Tak niewiele sytuacji, w których rodziny są razem. Więc wiedz, że jeśli przemkniesz koło mnie w parku, Biedronce czy przychodni i wyrazisz swoje uczucia względem dziecka, współmałżonka (o ile jesteście już dawno po ślubie) w moim sercu urodzi się kolejny zachwyt, bo będę świadkiem Bożego cudu!

Cudów wokół mnie w ciągu ostatnich kilku dni było wiele. Hugo przytulał się do taty kiedy ten skręcał łóżko, widziałam latającego nietoperza, widziałam wschodzące słońce, które do naszego okna wpadało w odcieniach różu, widziałam uśmiech przyjaciółki za kuchennym stołem, slyszałam modlitwę Mateusza, widziałam mojego męża pochylonego nad Pismem Świętym. Widziałam…. Widziałam… A Ty co dostrzegłeś? Kiedy się zatrzymałeś? Pamiętasz przypowieść o talentach?

Będzie bowiem tak jak z człowiekiem, który odjeżdżając, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. I dał jednemu pięć talentów, a drugiemu dwa, a trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. A ten, który wziął pięć talentów, zaraz poszedł, obracał nimi i zyskał dalsze pięć. Podobnie i ten, który wziął dwa, zyskał dalsze dwa. A ten, który wziął jeden, odszedł, wykopał dół w ziemi i ukrył pieniądze pana swego. A po długim czasie powraca pan owych sług i rozlicza się z nimi. I przystąpiwszy ten, który wziął pięć talentów, przyniósł dalsze pięć talentów i rzekł: Panie! Pięć talentów mi powierzyłeś. Oto dalsze pięć talentów zyskałem. Rzekł mu pan jego: Dobrze, sługo dobry i wierny! Nad tym, co małe, byłeś wierny, wiele ci powierzę; wejdź do radości pana swego. Potem przystąpił ten, który wziął dwa talenty, i rzekł: Panie! Dwa talenty mi powierzyłeś, oto dalsze dwa talenty zyskałem. Rzekł mu pan jego: Dobrze, sługo dobry i wierny! Nad tym, co małe, byłeś wierny, wiele ci powierzę; wejdź do radości pana swego. Wreszcie przystąpił i ten, który wziął jeden talent, i rzekł: Panie! Wiedziałem o tobie, żeś człowiek twardy, że żniesz, gdzieś nie siał, i zbierasz, gdzieś nie rozsypywał. Bojąc się tedy, odszedłem i ukryłem talent twój w ziemi; oto masz, co twoje. A odpowiadając, rzekł mu pan jego: Sługo zły i leniwy! Wiedziałeś, że żnę, gdzie nie siałem, i zbieram, gdzie nie rozsypywałem. Powinieneś był więc dać pieniądze moje bankierom, a ja po powrocie odebrałbym, co moje, z zyskiem. Weźcie przeto od niego ten talent i dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dane i obfitować będzie, a temu, kto nie ma, zostanie zabrane i to, co ma.

Ewangelia Mateusza 25, 14-30

Nie możemy zakopać małych rzeczy, bo gdy nie będziemy się nimi dzielić (obracać nimi) nie dostaniemy więcej. Nie dostaniemy droższych cudów. Jak często chcielibyśmy widzieć na własne oczy wielkie cuda uczynione Bożą ręką. Bóg chce nam je dać, najpierw jednak doceń te małe, te drobniutkie sprawy, które nie raz zagłusza nasze marudzenie…

No właśnie, bo gdy wypowiadamy krytyczne słowa trudniej jakoś powiedzieć coś miłego i dostrzec wokół nas dobro. Dlatego mam dla waszej rodziny wyzwanie! Znajdźcie lub zróbcie dla swojej rodziny bransoletki. Mogą być srebrne – wyciągnięte z szafy, zrobione z koralików kupionych w Pepco lub minimalistyczne – ze zwykłej prostej gumki do włosów. Chodzi o to, by po każdej maruderskiej wypowiedzi czy narzekaniu przełożyć bransoletkę z jednej ręki na drugą. Byłam załamana jak wiele razy potrafiłam przełożyć ją w ciągu dnia! Po kilku dniach nauczyłam się odrobinę bardziej trzymać język za zębami! Spróbujecie?

Czyńcie wszystko bez szemrania i powątpiewania, abyście się stali nienagannymi i szczerymi dziećmi Bożymi bez skazy pośród rodu złego i przewrotnego, w którym świecicie jak światła na świecie.

List do Filipian 2:14-15

Czemu jeszcze to czytasz? Zmykaj robić “maruderskie bransoletki” i daj znać co budzi w Tobie mikrozachwyt! 🙂 W tle możesz puścić sobie płytę Mariusza Zawieruchy a wieczorem z rodziną przestudiować “Grzech szemrania” Izraelitów, którzy byli już tak bardzo blisko wielkiego cudu, ale nie zobaczyli go nigdy, bo tak bardzo narzekali…! (Lb.14:29-30).

0 0 głos
Ocena wpisu
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze