||

Recenzja: Mój dzień z Jezusem

Kiedy zostałam poproszona o objęcie patronatu medialnego nad książeczka Julii Pawełkiewicz wiedziałam, że nie ma nad czym się zastanawiać! Gdy się ma małe przedszkolne dzieciaki,  książeczek nigdy dość! A tym bardziej w tematyce chrześcijańskiej. W tematyce chrześcijańskiej, bo ta książeczka nie przedstawia Biblijnej historii. Zarzucamy często dzieciaki historiami o Arce Noego, Dawidzie jak walczył z Goliatem, ale te historie nie pokazują małemu dziecku jak żyć na codzień. W dziecięcym umyśle, który nie potrafi jeszcze pracować na przenośni, przypowieściach oraz morałach wynikających z Biblijnych historii maja one mało praktyczny wpływ na teraźniejszość przedszkolnego życia. Nie zrozumcie mnie źle! To nie jest tak, ze nie ma go wcale i że czytanie Biblii dla dzieci nie przynosi owocu w późniejszym czasie! Mówię tu o nauce współczesnej, praktycznej religijności w życiu przedszkolaka. Ta książka poleca się na taką naukę idealnie!

I tak sobie myślę i rozważam jak wygląda życie wielu chrześcijan, którzy dorastają w złych religijnych wzorcach. I przychodzi mi na myśl tylko jedno! Fani Thermomixa! Tylko się ze mnie nie śmiejcie! I nie, nie będę Ci go chciała sprzedać! Nawet sama nie mam go w domu. Jednak na pewno spotkałeś się kiedyś z przedstawicielem, który zamiast tęczówek miał ten trójkątny robot kuchenny w oczach. Jest nim zafascynowany! Ciągle w nim gotuje i pokazuje innym jak to robić. Podobnie jest z człowiekiem, który pokocha Jezusa. Nie tylko sam tym żyje, ale też chce „sprzedać” Ewangelię innym! Dosłownie jak przedstawiciel Thermomiksa. I ludzie zakochują się, decydują się na zmianę życia, na zakup, czasem nawet raty. Biorą! Kupują!

I tutaj dzieje się coś bardzo ważnego! Mają dwie drogi choć nikt o nich nie mówi. Pierwsza to droga dla niewielu. Jest możliwość stać się tak wielkim zapaleńcem robota kuchennego, że sam stajesz się dystrybutorem i to z lepszymi wynikami niż ten od którego go kupiłeś! Możesz też… Używać robota od czasu do czasu robiąc sernik na święta. Stoi na blacie, kurz zbiera. W zasadzie wolisz sam pokroić nożem i zmiksować zwykłym blenderem. Jest tylko dodatkiem do życia i na pewno nie używasz go codziennie do mieszania porannej owsianki, zrobienia surówki na obiad i ugotowania na parze warzyw przy jelitówce.

No dobra Sandra, ale gdzie jest tu ukryte chrześcijaństwo? Człowiek, który wybrał Boga może codziennie z nim chodzić. Myśleć o nim wybierając ubrania i posiłek na obiad. Dobierając sobie przyjaciół i wybierając karierę zawodową. To człowiek używający na codzień swoich chrześcijańskich mocy.  Są też chrześcijanie co odkładają Boga na bok. Ich Biblia jest skurzona jak Thermomix i korzystają z chrześcijaństwa tylko na święta. A teraz pora na wisienkę na torcie. Czyli jak doszłam od Thermomixa do wspomnianej książeczki. Myślę, że książka Julii Pawełkiewicz uczy dzieci od małego jak chodzić  Jezusem na codzień (używać na codzień Thermomixa). Jak nie zakładać raz w tygodniu maski w Kościele, ale prawdziwie od dzieciństwa każdego dnia być dzieckiem Bożym. I nie, nie trzeba czekać na dorosłość z decyzją. Tą decyzje podejmujemy każdego dnia a nasze dzieci dzięki tej książeczce mogą nauczyć się podejmować ją dziś.

No dobra to już mówię, że książeczkę możecie znaleźć w wybranych chrześcijańskich księgarniach oraz na stronie wydawnictwa Aetos. Jej cena to 35 zł  a wartość niezwykła! Twarda oprawa, ale strony są wydrukowane na miękkim papierze. Julię możecie poznać na jej Instagramie. Miłej lektury!

Podobne wpisy

  • |

    Wirus, który niszczy małżeństwa

    To był chłodny, choć upalny wieczór, w zasadzie już była noc. Siedzieliśmy w białym namiocie otoczeni ślubnymi ozdobami i tysiącami małych lampeczek. Przed nami stały puste talerze i szklanki. W brzuchu było już niemal wszystko, co można było zjeść a w uszach grała nieustająca muzyka. Mimo tego przywykliśmy już do przekrzykiwania jej i rozpoczęliśmy kolejny wątek w naszej rozmowie. Czy wytrzymałybyśmy z naszymi mężami na bezludnej wyspie? Stwierdziłam szybko, że nie. Na początku…

  • |

    (Nie)zwykła historia cz.4

    Tej zimy czekała nas kolejna niespodzianka. Nadal spłacaliśmy dług zaciągnięty dwa lata temu podczas naszej pierwszej zimy w Chruślankach. Płaciliśmy ponad 200 zł miesięcznie. Jakby tego było mało Urząd Skarbowy wyliczył nam kwotę podatku, którą powinniśmy zapłacić za kupno domu. Ponieważ poprzednie mieszkanie (w Dygowie) sprzedaliśmy przed upływem 5 lat od zakupu (było to 4,5 roku) zobowiązani byliśmy zapłacić podatek od wzbogacenia.  Przepis…

  • Czytamy całą Biblię (może w rok)

    Ach, ileż to razy miałam szumne postanowienia przeczytania Biblii w rok! Jeśli mam być szczera to odpuściłam! Głównie z powodu chęci wgryzienia się dogłębnie w Słowo Boże, tzw studiowania go. Lubię czytać Biblię tematycznie (np. zbadanie zagadnienia cudów Jezusa), według słów kluczowych (np. o lęku i strachu) lub w kontekście całej księgi od początku do końca (np. Nehemiasza w temacie odbudowy domu – będzie o tym kurs dla rodziców!). Lubię…

  • ||

    Dzień matki chrześcijanki

    Od zawsze czytanie postów innych mam o dniu spędzonym z dzieckiem tudzież z dziećmi wywoływało u mnie skrajne emocje. Jeżeli ktoś umie pisać, to bawiły mnie do łez wszelkie matczyne potyczki. Jednak głównie wpisy tego typu złoszczą mnie, by chwile później wywołać żal w kierunku mam, które chyba nie radzą sobie z życiem. Tylko po co to opisywać? Nie lepiej motywować?

  • Mając nadzieję…

    Łukasza od dłuższego czasu męczyła myśl, że powinniśmy komuś pomóc. Nasze ostatnie trzy lata kręciły się wokół przyjmowania pomocy od innych. Niezależnie czy była to modlitwa, czas, czy dodatkowe zero na naszym koncie – wszystko tak bardzo cieszyło. My natomiast za każdą z tych rzeczy byliśmy ogromnie wdzięczni i przekładaliśmy to na czas i pracę z naszym małym Beniem. Myślałam, że po śmierci i po walce o zdrowie, którą przegraliśmy, nie będziemy potrzebować pomocy. Szybko przekonałam się,…