Nie jestem komodą!

Nie jestem komodą!

Czy wiesz jak wygląda komoda? Taka standardowa, może być z IKEA. Mniej więcej od trzech do ośmiu szuflad i na tym koniec. Może mieć uchwyt, ale cały sekret w komodzie jest taki, że ma SZUFLADY!

„Poproszę, by podniosły ręce mamy, które wcale nie dają dzieciom słodyczy” – usłyszałam nie dawno prośbę. Zawahałam się. W końcu wstrzymałam rękę od głosu. Bo w sumie co by nie zrobić byłoby kłamstwem. Dlaczego? Może dlatego, że uwielbiamy z moimi chłopcami jeździć po działach ze słodyczami. Słyszę wtedy. „Mamo, a zrobisz takie zdrowe w domu?” , „Mama, zrób zdjęcie, żeby wyglądało dokładnie tak samo”. Nie kupujemy, nie promujemy, nie wspieramy. Nawet irytujemy się na słodycze na festynach dla dzieci (szczególnie tych, gdzie jest mowa o zdrowiu). W domu mamy cukier, ale kokosowy. Ze słodyczy tylko jakieś czekoladki – nie wiem co z nimi zrobić, dostaliśmy od kogoś. Na tej podstawie można stwierdzić – no nie jedzą słodyczy i już!

Jednak są chwile jak 90-tka prababci chłopców. Każdy dostaje po ogromnym kawałku tortu. Modlę się w myślach. „Panie jak to zrobić wszędzie ten cukier, śmietana i biała mąka”. Szybko dostaje odpowiedź „Spójrz na Ciocię”. Zerkam. Biega koło wszystkich gości, schorowanej babci. Stara się, by jak najlepiej wszystko wyszło. Specjalnie dla nas zamówiła faszerowaną paprykę i opiekany seler. Nam zupełnie wystarczyłyby kluski śląskie z surówką, ale ciocia chce byśmy czuli się u niej wyjątkowo. Kochana. No właśnie…. I jak poczułaby się, gdybyśmy odrzucili kawałek tortu? Dzieciaki zjadają tort ze smakiem. Ostatecznie na następny dzień proponuję chłopcom ciasto, które dostaliśmy od Cioci przy wyjściu. „Nie mamo, to jest za słodkie” – mówi Mati i po spałaszowaniu jaglanki z truskawkami nawet nie patrzy na ciastko, tylko biegnie umyć zęby. Jestem w szoku. I nadal nie wiem czy jadamy te słodycze czy nie.

Popieram całym sercem (szkoda, że tak cicho o tym się mówi), by wyrzucić kolorowe dziecięce gąbki z łazienek! Przynoszą więcej bakterii niż pożytku. Ba, nawet na tej gąbce namnażają się te bakterię!!! Zgroza! Tylko, że… Każdy kto choć raz pozwolił dziecku być sobą na placu zabaw lub każdy kto był z dzieckiem w lesie lub skakał z nim po kałużach wie jedno. Rękami bez porządnej gąbki to przez cały tydzień będę ten bród z kolan szorować. A popisane ręce pisakami? Dwa tygodnie. Więc jako prawowita przeciwniczka gąbek dla dzieci mam jedną pomarańczową w kształcie samochodu.

Nie puszczam dzieciom bajek. Nie mamy TV. Laptop służy jako TV tylko czasem dla mamy i taty, gdy nie mają siły razem gdzieś wyjść i jedzą popcorn oglądając „Dorota was urządzi”. Z namaszczeniem czytam książkę „Teleogłupianie”, zaznaczając co trzecią stronę zakładką i kreśląc coś ołówkiem po stronach. Wkurzam się na ludzi na przystanku autobusowym, którzy chwalą moje dziecko za wyobraźnię i oczytanie w wieku 5 lat. Bo Twoje dzieci też by taką miały jakby nie puszczano im bajek. Ale ostatnio mąż zapytał mnie czy dobrze się czuję. Puściłam dzieciom Świnkę Pepę. Po angielsku (może, żeby się usprawiedliwić?). Nie wiem czemu, chyba siły już nie miałam. A wtedy jak jechałam do weterynarza z kotem i dzieci zostały u babci i oglądały TVP Historia to nawet się ucieszyłam, że babci nie męczyli. Więc nie wiem czy oglądamy TV czy nie.

Nie wiem też czy jesteśmy weganami czy nie. Nie wiem też czy jesteśmy antyszczepionkowi czy nie. Nie wiem też według jakiej pedagogiki wychowuje dzieci. Bo dużo tu Waldorfa, ale też Montessori (chociaż jej nie lubię) ostatnio Dalton nam się wkrada do domu. Szalone! Jak to ogarnąć?

Czy wiesz, że?
Bóg w swoim słowie zakazuje kontaktu z prostytutkami? A jednak kazał Ozeaszowi (taki prorok ze Starego Testamentu) ożenić się z prostytutką!

Czy wiesz, że?
Bóg w swoim słowie zabrania kłamstwa? A jednak Mojżesz chcąc wyprowadzić lud z Egiptu kłamie przed Faraonem, że wyjdą tylko na trzy dni!

Czy wiesz, że?
Zabijanie i składanie ofiar z ludzi było surowo zabronione przez Boga? A jednak Pan kazał Abrahamowi złożyć swojego syna w ofierze!

Cały problem w tym całym szufladkowaniu bierze się stąd, że nie mamy w sobie Ducha Świętego. Nie mamy go, więc potrzebujemy ram. W Biblii przeczytamy o prawie. Wszelkie prawa i zasady sprawiają, że czujemy się bezpieczni. Nawet jak nie wierzymy w Boga to i tak lubimy podzielić społeczeństwo np. na tych co szczepią i tych co są przeciwni szczepieniom. Na tych co jedzą mięso, nie jedzą. Na tych co wychowują dzieci karcąco, twardą ręką i tych, co żyją w rzeczywistości rodzicielstwa bliskości. Lubimy mieć odgórne zasady, regulaminy, statuty, RODO i inne.  Dla społeczeństwa nie ma nic pośrodku. Jest albo po tej stronie, albo po innej. Albo jest przestępcą wobec prawa, albo prawym człowiekiem.

Pamiętam jak mnie kiedyś zbeształo grono mam na forum Rodzicielstwa bliskości za ukaranie mojego dziecka. Ja do dziś nie żałuję. Dlaczego? Bo sam Bóg podpowiedział mi, że mam to zrobić, mimo, że RB jest nam bardzo, bardzo bliskie. Tak jak Bóg chciał, by Ozeasz ożenił się z prostytutką! Kiedy masz w sercu Ducha Świętego możesz zapytać go o radę. Możesz zrozumieć pełnię prawa i reguł oraz zasad. Wiedzieć po co one są, dlaczego, dla kogo i kiedy możesz pozwolić dziecku na ogromny kawałek tortu mimo tego, że nie jesz ani białej mąki ani śmietany, ani cukru.

A wiesz jak dostać tego Ducha?

Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam.  Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą. (Łk 11,9-13)

Jest tylko taki problem. Trzeba codziennie odnawiać tą prośbę. Codziennie sięgać do słów Boga w Biblii, codziennie modlić się do Najwyższego a Duch sam przyjdzie w najmniej oczekiwanym momencie.
Kiedy i jak to robię przeczytasz we wpisie Dzień matki chrześcijanki.

Podsumowując. Nie jestem komodą, bo jestem chrześcijanką. Nie zaszufladkujesz mnie, moich dzieci mojego podejścia i moich wyborów, bo idę drogą, której zrozumieć nie możesz. Drogą, którą codziennie szepcze mi do ucha Duch Święty. Kiedy zaczniesz go słuchać chętnie poprowadzi i Ciebie. Bądź jednak ostrożny. Jego niezwykłość polega na tym, że może nam obu szeptać zupełnie coś innego.

Zobacz także

3 komentarzy do “Nie jestem komodą!”

  1. przewrotny wpis 🙂 Nie tego się spodziewałam po tytule. I chyba nikt z nas tą komoda nie jest. Każdy robi wyjątki od swoich zasad. Czasami nawet częsciej niż byśmy chcieli. A najlepsze – podsumowanie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *