Ślub i co dalej?

To była ciepła wiosna 8 lat temu. Zakochani bez końca udaliśmy się do Warszawy. W Warszawie czekał na nas duchowny, którego skrzętnie wybraliśmy z długiej listy doradców rodzinnych przygotowujących pary na wejście w związek małżeński .

Oboje dostaliśmy po ankiecie do ręki. Nie była to mała ankietka. Raczej gruby plik kartek do wypełnienia. Znalazły się tam pytania o nasze wykształcenie, pochodzenie, naszych rodziców, uzależnienia, uzależnienia rodziców, rodzeństwo, duchowość, zdrowie. Była tego cała masa! Gdy przyszło do sprawdzenia wyników tej ankiety nasz doradca powiedział: “Sandro o mały włos odradziłbym Ci małżeństwo. Jesteś na granicy.” Potulnie przytaknęłam, by po wyjściu z budynku wybuchnąć. Co ten człowiek sobie myśli? Co ma sytuacja finansowa mojego taty wspólnego z naszą miłością! Też mi coś! Ja to ja, moi rodzice to inna historia. Czy na pewno?

Jako młodzi ludzie nie zdajemy sobie sprawy, że miłość jest kwestią wyboru i naszych decyzji, nie amora, który trzepnie nas wystruganym patykiem. Nauczyłam się tego oglądając pewien film, drugi raz we własnym życiu, trzeci raz na studiach, czwarty czytając TĘ książkę. Ciekawe co spotka mnie za piątym razem…

Jako rodzice wpadamy w pułapkę naszych dzieci. W sidła, które sami sobie zostawiamy. Nie, nie chodzi tu o posiadanie dzieci. Raczej o nasz stosunek do nich. Czy wiesz, że obraz syna traktującego swoją matkę jest niemal idealnym obrazkiem tego jak w przyszłości ten facet będzie traktował swoją żonę?

Należę do wielkich konserwatystów. Czasem jak patrzę na współczesne związki to żałuję, że już się ich w Polsce nie aranżuje. Nie podoba mi się to, że współmałżonek ma dziś ten sam status co chłopak dziewczyna (w społeczeństwie, nie prawnie). Nie podoba mi się to, że dzieci są wywyższane i zajmują w domu lepszą pozycje niż współmałżonek, szczególnie w linii żona – dzieci – mąż. Nie podoba mi się to, że zapominamy, że na wychowanie dzieci ma ogromny wpływ nasza relacja jako małżonków.

Dobra to teraz kilka słów na temat TEJ książki.

Przede wszystkim tytuł “Mądre kobiety wiedzą kiedy mówić nie” powinien mieć z kilka podtytułów:

  • Poradnik, który musisz przeczytać przed ślubem a najlepiej przed zaręczynami.
  • Poradnik, który musisz przeczytać jeśli małżeństwo Twoich rodziców nie było idealne (niezależnie czy jesteś kobietą czy mężczyzną).
  • Poradnik dla kobiet, których małżeństwo się rozpada.
  • Poradnik dla ludzi, który pracują z rodzinami, małżeństwami, ludźmi.
  • Poradnik dla kobiet, które robią dla innych więcej niż dla samej siebie.

Problem tego wiosennego spotkania polegał na tym, że nasz doradca miał rację. Pochodząc z takiej a nie innej rodziny (i nie, nie była to ledwo żyjąca patola) miałam w głowie pewne schematy. Każdy z nas ma. Często dlatego, że np. jesteśmy współuzależnieni od alkoholu nie mając go nigdy w ustach lub dbamy o finanse troszcząc się o rodzinę, tak naprawdę rujnując ją nie mając o tym pojęcia. Można uniknąć toksycznych ludzi w naszym środowisku znając kilka zasad ujętych właśnie w tej książce.

Zdaje sobie sprawę, że tego bloga nie czytają młode nastolatki a udręczeni rodzice, więc jest i dla nas małżonków, którzy pragną się nawzajem pozabijać nadzieja – Chrystus. Tak, wiem oklepane. A jak powiem, że z modlitwą możesz jako kobieta wykonać kilka kroków, by stać się obrazem zadowolonej kobiety, księżniczki, córki Króla Chwał chętnej wszystkim pomóc a nie wykorzystywanej i bez sił przykładnej chrześcijanki?

Czasem kiedy wejdziemy w wielkie bagno potrzebny jest terapeuta. Boleję, że tych chrześcijańskich i poważanych jest niewielu u nas w kraju. Niemniej jednak warto właśnie Chrystusowi zaufać. Sięgnąć po książkę (napisaną przez terapeutę dr. Kevina Lemana), pomodlić się, zrobić kilka zadań, podumać nad życiem i powiedzieć pierwsze “NIE” w swoim życiu, by stać się lepszą żoną i mamą. Bo właśnie te z nas, które są asertywne, są bardziej pociągające.

Jeśli jesteś mężczyzną, powyższy akapit nie jest dla Ciebie a to nie znaczy, że książka nie jest dla Ciebie. Lubię czytać poradniki dla mężczyzn. Jakoś mi prościej ich wtedy zrozumieć. Może i Ty przeczytasz poradnik dla kobiety, by porównać swoje zachowanie z tymi najbardziej toksycznymi ludźmi, którzy nigdy nie powinni znaleźć się w związku małżeńskim.

Poradnik nie jest dla wszystkich. Kobiety chcące się nauczyć zwykłej asertywności raczej z niego za wiele nie wyniosą, chyba że doszły do etapu wyczerpania spowodowanego staniem na rzęsach dla innych.

Nasz przedmałżeński terapeuta wyjechał do Australii. Co jakiś czas myślę o jakimś mailu, podziękowaniach, kilku słowach, rodzinnym zdjęciu. Dobrze jest mieć świadomych doradców wśród siebie. Jeśli jako małżeństwo wisicie na włosku uchwycie się Bożych słów, że jesteście już jednym ciałem, nierozerwani i wbrew współczesnemu trendowi zawalczcie o siebie, terapią, książką, modlitwą…

0 0 głos
Ocena wpisu
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze